Autor:

Data publikacji:

09.01.2003

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Cytaty z warsztatów

Wybrane cytaty z wypowiedzi adopcyjnych mam prawie dokładnie zapisanych w czasie grudniowych warsztatów. Nie twierdzę, że są to wszystkie cenne myśli wypowiedziane przez mamy, ale uznałam, że ponieważ mam je dość wiernie zapisane, może warto je sobie przypomnieć.

Jola
Dora
"Spotkanie było dla nas szokiem, dla dziecka nie, bo dziecko spało. (...) Moja rola zepchnięta do roli służebnej – to jest nowym doświadczeniem. (...) Nie żałuję ani przez moment. Nie chcę być w ciąży, drugie dziecko też chcę mieć adoptowane. (...) Dziecko jest katalizatorem, który wyłapuje wszystkie niedostatki takie jak duma, pycha, pedanteria. (...) Za długo czekać (na adopcję) nie trzeba, bo rodzą się lęki i karmią się sobą. (...) Mam dużo pozytywnych uczuć do tej kobiety, która ją (córkę) oddała. (...) Dziecko jest wspólne, a nie tylko moje. Musiałam odnaleźć miłość do dziecka, bo mąż zakochał się szaleńczo, gdy tylko spojrzał w jej niebieskie oczęta. (...) Adopcja była dla mnie olbrzymim wyzwoleniem. Rozstałam się z nadziejami. Zrobiłam rachunek kosztów leczenia się i adopcji. (...) Mówię - jest adoptowane – to nie jest dla mnie obciach."

Mika
"Byłam otwarta na adopcję. Nie chciałam przechodzić in vitro. Ja i siła wyższa i Bóg zdecydowali. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Pamiętam ten pierwszy moment, czułam bicie jej serca i mojego serca. To było jak nagłośnienie w pokoju. (...) Dla męża to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. (...) Teraz zakochany po uszy. Nie myśli o tym, że jest adoptowana. (...) Do wszystkich się garnie – taki Cyganek, ale gdy potrzebuje spokoju, to idzie do mnie. (...) Bałam się czy ona mnie zaakceptuje, a nie czy ja ją zaakceptuję. Czy jestem dobrą matką? (...) Nie ukrywam słowa adopcja. (...) To radość i fascynacja gdy się obserwuje rozwój dziecka. (...) Bóg mi zesłał z nieba. Nie wolę być matką biologiczną. Same pozytywy. Ja nie jadłam ( w dzieciństwie), a ona je. (...) Bardzo często myślę o mamie biologicznej pozytywnie, jakby należała do rodziny. Razem z matką biologiczną ustalimy co powiemy Karolinie o jej rodzeństwie. (Obie panie znają się gdyż była to adopcja ze wskazaniem). (...) Geny zupełnie do mnie nie docierają. Ja jestem inna od rodziców biologicznych."

Asia
"Pół roku wychodziłam z dołka po nieudanej próbie zapłodnienia. Dotarłam do forum i zaczęłam myśleć o adopcji. (...)Zaczęłam myśleć nad sobą, na czym mi zależy w życiu. Stwierdziłam, że na dziecku, a nie na ciąży. Mąż poprosił o rok do namysłu, ale namyślił się wcześniej. (...) Do mojej szkoły chodziły dzieci z domu dziecka, były uzdolnione, np. pięknie rysowały. (...) Ludziom mówiliśmy o adopcji przy okazji, w odpowiedzi na pytanie – co słychać? (...) Któregoś dnia patrzę – stoi mały Murzynek, pomyślałam – dlaczego nie. To są takie schody jeżeli chodzi o adopcję. Czekaliśmy na Adasia dwa dni – dwudziestocztero godzinna ciąża. Miałam wymioty, a w nocy śniło mi się, że miałam cesarskie cięcie. (...) Jak posadzili Adasia na kolana męża – to autentycznie poczułam szarpnięcie w sercu. Pierwsza myśl – jaki on śliczny, druga – jaki on duży. (...) Fajnie otwiera pyszczek i w ząbki go całuję."