Szanowna Pani,
W dniu, w którym kieruje do Pani poniższe słowa, mój synek kończy 6 lat. On i jego młodsze siostry wnieśli do naszego życia światło, radość i poczucie spełnienia. Nadali mu prawdziwy sens, a swoim istnieniem uzasadnili nasze. Uszczęśliwiają codziennie swoja obecnością nie tylko nas - rodziców, ale tez liczne grono innych osób: nasze rodziny, naszych przyjaciół, swoich przyjaciół. Nie mam wątpliwości, ze ich pojawienie się na świecie uczyniło go lepszym. Moje dzieci są fantastycznymi, wrażliwymi ludźmi, najlepszymi z możliwych ambasadorami in vitro. Tak, in vitro, bo wszyscy troje zostali poczęci dzięki tej metodzie leczenia.
Pamiętam dzień, kiedy po raz pierwszy o Pani usłyszałam. Zobaczyłam Panią we fragmencie jakiegoś programu telewizyjnego, w którym opowiadała Pani, w jak podły sposób ludzie odmawiają prawa do istnienia Pani synkowi. Rozumiałam Panią. Współczułam. Kibicowałam. Potępiałam agresorów. Zycie zatoczyło koło. Znowu miałam okazje zobaczyć Panią w telewizji. Był to program "Bez retuszu" emitowany w TVP. Dzisiaj to Pani jest agresorem. W bezpardonowy sposób, przy użyciu piętnujących porównań, krzywdzących przeinaczeń i zwykłych kłamstw atakuje Pani dzieci poczęte metoda in vitro oraz ich rodziny. Pod płaszczykiem fałszywej troski o ich godność, uparcie stara się Pani im ja odebrać, odmawiając prawa do zżycia, obrażając je, wartościując ze względu na sposób poczęcia i stygmatyzując. Nie pozwolę Pani na to! Nie interesują mnie Pani poglądy, ale tez nie odbieram Pani możliwości ich posiadania. Odmawiam Pani prawa obrażania mnie, mojej rodziny, a nade wszystko obrażania moich dzieci. Proszę przyjąć do wiadomości, ze nie jestem "invitrowcem", jestem matka, ze prawo do posiadania potomstwa nie czyni mnie niczyja właścicielką, jak zechciała Pani nikczemnie imputować. Nie kupiłam moich dzieci, ani tez nikt nimi nie handlował. One się zrodziły z miłości i w miłości. Nie zostały "uratowane z in vitro", one dzięki tej metodzie oraz determinacji swoich rodziców żyją. Są. Czynią świat lepszym. Jeśli nie jest Pani w stanie tego oczywistego dobra docenić, proszę po prostu zamilknąć.
Z pominięciem wyrazów szacunku,
Monika Bulmanska-Wingett
List przyszłej mamy "Ze zdziwieniem, szokiem, bólem obejrzałam program "bez retuszu" gdzie miała być mowa o ustawie in vitro. Zacznę od dwóch cytatów, które były wypowiedziane przez panią Godek "ustawę lobbuja kliniki in vitro", "tysiące ludzi po in vitro wraca do naprotechnologii" a czy to drugie stwierdzenie z pani ust nie jest lobbingiem? Lobbuje pani naprotechnologię, a czy zadała pani sobie trud, by porozmawiać z kimś, kto tak naprawdę został dotknięty problemem niepłodności, czy pani tak sobie tylko duma na mój temat, że z lenistwa.... z chęci łatwego kupienia.... to ja przeszłam ciężką trudną drogę ?! Pani Godek każdy pierwsze kroki stawia w naprotechnologii, tak jak ja znam swoje ciało w tej materii, nie zna nikt, zmarnowałam kilka lat na naprotechnologię, zanim poszłam krok dalej. Takich par jest tysiące jak nie miliony. Przecież pani wie lepiej, bo czyta...... Boli mnie, moją rodzinę, jak zostałam sprowadzona do roli oprawcy który "wylewa ludzi do zlewu", każdy mój zarodek ten, który nie chciał się implantować również, kochałam od pierwszej komórki. Boli porównywanie iv vitro do aborcji. Boli, kiedy pani mówi, że moje jeszcze nienarodzone dziecko jest dla mnie przedmiotem, bo nie jest, jest kochane i wyczekiwane. Zostaliśmy sprowadzeni do roli potworów dlaczego? Nie tego mnie uczono w rodzinie, nie tak powinno się traktować bliźniego. Daj żyć i pozwól żyć, daj mi prawo do wolnego wyboru. Nie osądzać, bo nie przeszło się tej samej drogi. Pokładam nadzieję, że moje nienarodzone dziecko nie będzie musiało spotkać takich ludzi w swoim życiu i walczyć z nimi, że nie będzie osądzane i piętnowane więcej, tylko dlatego, że jest upragnione i długo wyczekiwane. Nadzieję w tym, że przestaniecie nas naznaczać i zaczniecie traktować z godnością i szacunkiem, bo na to zasługujemy. Już niedługo szczęśliwa mama" Zdjęcie Tatiana Vdb ([url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY 2.0)
List przyszłej mamy "Ze zdziwieniem, szokiem, bólem obejrzałam program "bez retuszu" gdzie miała być mowa o ustawie in vitro. Zacznę od dwóch cytatów, które były wypowiedziane przez panią Godek "ustawę lobbuja kliniki in vitro", "tysiące ludzi po in vitro wraca do naprotechnologii" a czy to drugie stwierdzenie z pani ust nie jest lobbingiem? Lobbuje pani naprotechnologię, a czy zadała pani sobie trud, by porozmawiać z kimś, kto tak naprawdę został dotknięty problemem niepłodności, czy pani tak sobie tylko duma na mój temat, że z lenistwa.... z chęci łatwego kupienia.... to ja przeszłam ciężką trudną drogę ?! Pani Godek każdy pierwsze kroki stawia w naprotechnologii, tak jak ja znam swoje ciało w tej materii, nie zna nikt, zmarnowałam kilka lat na naprotechnologię, zanim poszłam krok dalej. Takich par jest tysiące jak nie miliony. Przecież pani wie lepiej, bo czyta...... Boli mnie, moją rodzinę, jak zostałam sprowadzona do roli oprawcy który "wylewa ludzi do zlewu", każdy mój zarodek ten, który nie chciał się implantować również, kochałam od pierwszej komórki. Boli porównywanie iv vitro do aborcji. Boli, kiedy pani mówi, że moje jeszcze nienarodzone dziecko jest dla mnie przedmiotem, bo nie jest, jest kochane i wyczekiwane. Zostaliśmy sprowadzeni do roli potworów dlaczego? Nie tego mnie uczono w rodzinie, nie tak powinno się traktować bliźniego. Daj żyć i pozwól żyć, daj mi prawo do wolnego wyboru. Nie osądzać, bo nie przeszło się tej samej drogi. Pokładam nadzieję, że moje nienarodzone dziecko nie będzie musiało spotkać takich ludzi w swoim życiu i walczyć z nimi, że nie będzie osądzane i piętnowane więcej, tylko dlatego, że jest upragnione i długo wyczekiwane. Nadzieję w tym, że przestaniecie nas naznaczać i zaczniecie traktować z godnością i szacunkiem, bo na to zasługujemy. Już niedługo szczęśliwa mama" Zdjęcie Tatiana Vdb ([url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY 2.0)