Autor:

Data publikacji:

01.07.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Nasz Elementarz (klasa 1) cz. 4 LATO - Wasze opinie oraz komentarz autorki. Zapraszamy do dyskusji!

. O zabranie głosu poprosiliśmy dwie mamy adopcyjne prezentujące odmienne stanowiska wobec samej czytanki i problemu, jaki porusza. Poniżej umieszczamy ich wypowiedzi zachęcając również Was do wyrażenia swojej opinii w komentarzach lub/oraz w odpowiednim forumowym wątku. Wysłaliśmy również prośbę do autorki czytanki o odniesienie się do poniższej polemiki. Odpowiedź pani Anny Onichimowskiej zamieszczamy pod polemiką, za zgodą i wiedzą Autorki. „Słowa niekiedy mimowolnie mogą zranić. I są to prawdziwe rany” Wypowiedź K. „Jako mama na co dzień nie pamiętająca, że nie mam z moim dzieckiem wspólnych genów, e ze zdumieniem przeczytałam w książce rekomendowanej przez MEN ("Lato") czytankę "Portret mamy". Trafiło się tam wybitnie niefortunne określenie "niby" oraz "prawdziwi rodzice". Niestety ktoś chciał dobrze, a wyszło jak zwykle. Dlaczego? Bo chyba się autorka nie skonsultowała z żadną rodziną adopcyjną... Nie czuję się niby-mamą, moje dziecko jest moim dzieckiem na tyle, na ile może być "moje", bo każdy Człowiek jest "swój". Uważam, że mimo niewątpliwej chęci oswajania z tematem, autorka nieopatrznie stygmatyzuje i przykleja łatki. Jestem taką samą matką, jak matka Jaśka Kowalskiego, czy Marysi Jankowskiej z tą drobną różnicą, że moje dziecko wskutek pomyłki Wszechświata było w innym brzuchu. Jesteśmy z mężem Prawdziwymi Rodzicami jak i wszyscy rodzice adopcyjni. Nie będę ukrywać faktu adopcji, nigdy nie zamierzaliśmy tego z mężem zatajać, ale pisanie o nas - nawet jeśli intencje miały być dobre - jako o "niby rodzicach" traktuję jako uwłaczające. Określenie "niby" jest niestety z gruntu stawiające na przegranej pozycji. "Na niby" można pić co najwyżej herbatkę na przyjęciu dla lalek, ale rodzicielstwo nigdy nie jest na niby. W czytance określenie „niby-mama” jest zestawiona z określeniem "prawdziwi rodzice". Cóż, rodzice adopcyjni także są prawdziwi. Wyobraźmy sobie dziecko idące do szkoły i wracające z pytaniem na ustach: "A gdzie są moi prawdziwi rodzice?". Odpowiedź - od lat wpajana - powinna brzmieć: "Przed tobą". To jednak mogłaby być riposta na pytania ludzi ciekawskich, które mogą krzywdzić, ale nie na czytankę zaakceptowaną przez MEN, która ma "uświadamiać". Ze swojego doświadczenia napiszę, że kilkakrotnie ucinaliśmy z mężem towarzyskie dywagacje: "a znacie rodziców???". Odpowiadaliśmy: "Stoją przed tobą". Teraz jednak nagle czytam, że niekoniecznie. Ponieważ niestety z czytanki wynika, że prawdziwi rodzice to nie my. Warto też nadmienić, że adopcja jest procesem tajnym i o tym, że przysposobiliśmy moglibyśmy dziecka w ogóle nie informować. W akcie urodzenia są dane rodziców. Rodziców tu i teraz, "prawdziwych" rodziców - nasze dane. Niegdyś bardzo chętnie zatajano fakt adopcji w obawie przed wszelaką dyskryminacją, której mogłoby doświadczyć dziecko. Jednak po przeczytaniu historii o NIBY rodzicach dziecko żyjące w prawdzie może się zadziwić. A wystarczyłoby zamiast "niby-mama" napisać "nowa mama”. A zamiast "prawdziwi rodzice" napisać „rodzice biologiczni” (myślę, że nauczyciel jest w stanie nawet kilkulatkowi wyjaśnić to pojęcie, a już rodzic w domu na pewno). Bo prawdziwi są ci, których kochamy... W obie strony. Polecam książkę Agnieszki Frączek "Jeśli bocian nie przyleci". Albo kultowego "Jeża” Katarzyny Kotowskiej. Jest poza tym naprawdę mnóstwo innych pozycji, również dla najmłodszych. Wydźwięk czytanki "Portret mamy" jest pozytywny, ale... słowa niekiedy mimowolnie mogą zranić. I są to prawdziwe rany. Z poważaniem, K.- PRAWDZIWA MATKA MOJEGO DZIECKA Ps. Chyba, że czytanka miałaby dotyczyć rodziny zastępczej lub rodzinnego domu dziecka, ale wtedy również wychodzi nieznajomość tematu niestety już zupełna, ponieważ w rodzinie zastępczej - szczególnie po zmianach Ustawy o pieczy zastępczej - słowo "mama" nie powinno funkcjonować. PS.2. Nie jestem osamotniona w mojej reakcji. "Niby dziadkowie" też się mocno zdziwili, a także wiele osób, które wiedzą, jak dużo potrzeba i jaką krucjatą jest tłumaczenie ludziom choćby różnicy między adopcją a rodzicielstwem zastępczym” „Jak można tęsknić za kimś, kto się nad nami znęcał? Można” Wypowiedź Ewy „Nazywam się Ewa Olszewska. Jestem mamą czwórki dzieci: 23 letniej Marty, 21 letniego Macieja i dwóch dwunastolatków Kacpra i Kingi. Jestem też od 21 lat czynną zawodowo nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej. 10 lat temu razem z mężem postanowiliśmy adoptować dziecko. Po dwóch latach starań trafił do nas mały Kacperek, a rok później Kinga. Dzieci nie są ze sobą spokrewnione. Kacper jest adoptowany, a dla Kingi jesteśmy rodziną zastępczą. Długo by opisywać jakie są różnice w tym rodzicielstwie i nie taki jest cel mojej wypowiedzi. Chcę jednak napisać, że każde z naszych młodszych dzieci ma swoje rodziny, z którymi utrzymujemy bliższy lub dalszy kontakt. Każde z nich ma też swoje wielkie życiowe rozterki i rozedrgania. Już wielokrotnie musiałam odpowiadać na pytania „Ale dlaczego mnie to spotkało?” albo wysłuchiwać „Tak bardzo tęsknię za moimi rodzicami!”. Wtedy przez chwilę się dziwię, jak można tęsknić za kimś, kto za znęcanie się nad moim synkiem trafił na rok do więzienia. Ale można i to bardzo. Potem przychodzi mi do głowy slogan „Nie ta matka co urodziła…”, ale której powierzasz swoje największe smutki i radości. W tym roku jestem wychowawcą pierwszaków. Razem z nimi czytałam czytankę Anny Onichimowskiej „Portret mamy”. Moi uczniowie wiedzą, że jestem mamą na trzy sposoby. Chętnie o tym opowiadam, bo mam nadzieję, że kogoś zainspiruję do takich życiowych decyzji. Tym razem opowiedziałam im jak mój starszy (biologiczny) syn nie chciał adopcyjnego brata, jak bardzo bał się, że go nie pokocha, a koledzy pomyślą o nim, że też jest adoptowany. Dodałam też, zgodnie z prawdą, że dziś kocha go najbardziej z całej rodziny.  A teraz konkluzja - Jeszcze nigdy, w swojej 21 letniej karierze nauczyciela , nie spotkałam tak prawdziwego, szczerego i uczciwego tekstu dla dzieci. Żadnego wyidealizowanego obrazka, żadnego „smrodku pedagogicznego”. W mojej ocenie świetny, prawdziwy tekst. Dla mnie rodzina zastępcza czy adopcyjna to jak rodzina patchworkowa. Zawsze gdzieś jest rodzina, pochodzenie i bardzo dobrze, bo bez niej nie może rozwijać się żaden człowiek. Jeśli ktoś tego nie widzi, to albo nie chce, albo udaje. W naszym domu istnieje takie zabawne powiedzonko „mama siostry mojego brata”, które oddaje całe sedno tego tematu. Nie wiem jak w przyszłości potoczą się losy naszej rodziny. Jakie relacje będą miały ze sobą i z nami wszystkie nasze dzieci. Czas pokaże. Dziś jesteśmy z mężem dumni, że udało się wszystkim naszym dzieciom stworzyć dom, może nietypowy, ale gotowy do rozmowy na każdy temat. Może właśnie dlatego ta czytanka w podręczniku zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie. Pozdrawiam Ewa Olszewska” Odpowiedź autorki czytanki „Portet mamy”, pani Anny Onichimowskiej: „Z ciekawością przeczytałam dyskusję, dotyczącą tekstu "Portret mamy". Rozumiem emocje, towarzyszące rodzicom adopcyjnym, chociaż opowiadanie dotyczy nie adopcji, ale rodzinnego domu dziecka, sytuacji, kiedy dziecko ma za sobą już różne doświadczenia i różne domy. Piszę z punktu małego chłopca i używam słów i pojęć dla niego bliskich i naturalnych (stąd słowo "niby" oraz "prawdziwi rodzice"). Rysowanie portretu mamy to dla Wojtka prawdziwa trauma i dylemat, bo... właściwie kogo powinien sportretować - panią ze zdjęcia czy tą, która się nim teraz opiekuje, jak możemy się domyślać od niedawna. Byłoby fantastycznie, gdyby relacje między biologicznym rodzeństwem a dziećmi, które nagle wkraczają na ich teren i "uzurpują sobie" takie same prawa do "ich" rodziców układały się od początku po różach, ale zwykle jest to długi proces. Moim zadaniem było nakreślenie tego procesu "scalania się" na jednej stronie. Zrobiłam to jak umiałam najlepiej. Warto dodać, że tekst zanim trafił do podręcznika był konsultowany przez całą rzeszę psychologów i pedagogów. Anna Onichimowska” [size=16]ZAPRASZAMY WAS DO WYPOWIEDZI I DYSKUSJI W KOMENTARZACH DO ARTYKUŁU LUB NA WĄTKU FORUMOWYM, KTÓRY ZNAJDZIECIE -> TUTAJ[/size]