Autor:

Data publikacji:

11.03.2003

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Nasza historia rodzinna 👨‍👩‍👦 - historia 3 Misiów

trzy misie

Dlaczego dzielę się tą opowieścią? 🤗

Chciałabym się podzielić z Wami naszą historią. Część z Was pewnie już sporo wie o nas z forum, ale postanowiłam zebrać to w jednym miejscu.

Początek naszej drogi 🚶‍♂️🚶‍♀️

W tej chwili mamy 33 (Misiaczek) i 34 (Bear) lata. Obecnie jesteśmy szczęśliwymi rodzicami przecudownego Przemusia (prawie 8 miesięcy), ale droga do tego macierzyństwa i ojcostwa była bardzo kręta i wyboista.
Jesteśmy małżeństwem już prawie 9 lat. Zawsze marzyliśmy o kilkorgu dzieci (najlepiej trójeczce), tym bardziej, że oboje jesteśmy jedynakami i znamy smak wychowywania się w pojedynkę. Kiedy braliśmy ślub byliśmy bardzo szczęśliwi. To był jeden z najpiękniejszych dni w naszym życiu.

Trudne początki i diagnoza Beara 🏥

Wiedzieliśmy, że Bear jest chorowity, ma różne schorzenia, ale oboje podchodziliśmy do tego naturalnie, jak do czegoś, z czym trzeba się uczyć żyć. W pierwszym roku naszego małżeństwa Bear był w szpitalu kilka razy. Wykryto nowe schorzenia, ale my nadal byliśmy szczęśliwi. W rok po naszym ślubie zaczęliśmy się zastanawiać nad płodnością. Ja zrobiłam kontrolę owulacji, Bear miał iść do androloga. Tam wyszło, że ma guzek i niemal od razu zdiagnozowano nowotwór. Operacja, usunięcie jądra – potwierdzono: nowotwór złośliwy, 50% szans na przeżycie...

Walka o zdrowie i nadzieję 💪

Trzy sesje chemioterapii. Bear na szczęście dobrze zareagował. Zaczęła się walka o zdrowie.
Z czasem padła też diagnoza dotycząca płodności: brak spermatogenezy. Przyszedł czas na rozmowy i trudne decyzje – inseminacja nasieniem dawcy czy adopcja? Spróbowaliśmy inseminacji, ale trzy razy bez skutku. To była ogromna próba naszego małżeństwa.

Choroba, nowe wyzwania i... adopcja ❤️

Bear zachorował na zakrzepicę, leczenie stało się bardzo trudne. Mimo to rozważyliśmy adopcję, kontaktowaliśmy się z różnymi ośrodkami, niestety większość nas odrzucała przez stan zdrowia Beara. Po pewnym czasie zaakceptowaliśmy naszą sytuację. Żyliśmy dalej, a ja czerpałam radość z kontaktów z dziećmi w rodzinie i wśród przyjaciół.

Przełom i szansa – forum Bocian 🕊️

W 2002 roku odkryłam forum Bociana. Znaleźliśmy ośrodek TPD oddalony od nas o 300 km, który zgodził się nas wysłuchać. To był przełom! Po przejściu procedur, udało się: poznaliśmy naszego synka!

Moment, na który czekaliśmy 👶

Poznanie Przemusia to był jeden z najszczęśliwszych dni w naszym życiu. Wszyscy, nawet dziadkowie, byli wzruszeni. Po załatwieniu formalności mogliśmy zabrać synka do domu!

Nowe życie i wdzięczność 🌟

Teraz jesteśmy szczęśliwi. Przemuś jest radosnym dzieckiem, a my odnaleźliśmy w sobie nowe siły i radość z bycia rodziną. Myślimy nawet o adopcji rodzeństwa dla Przemusia.

Dziękujemy wszystkim Bocianowiczom za wsparcie i dobre serca, a szczególnie Krzysiowi, Karince oraz naszym cudownym Paniom z OAO za ich pomoc.

Na zakończenie... 💌

Przepraszam, jeśli ta historia jest długa – mam nadzieję, że może doda komuś nadziei w trudnej drodze do rodzicielstwa.