Autor:

Data publikacji:

08.02.2007

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Nie czuję się kobietą, jeśli nie mogę mieć dzieci!

Byliśmy wczoraj u ginekologa...
Od początku przeczuwałam, że błędne koło kręcić sie będzie nadal i że to dopiero początek naszych problemów ...
Wyniki, które podawałam w którejś z poprzednich notek okazały się:
-Prolaktyna rewelacyjna
-LH i FSH zaskakująco dobre
-Estradiol - beznadziejnie !!!!
Pytanie jakie zadał mi ginekolog brzmiało :
"Czy wie Pani co to znaczy MENOPAUZA ?"

.............

Wiem, bardzo dobrze wiem, przechodzą je kobiety średnio między 50-60 rokiem życia...
Potwierdził i powiedział, że u mnie estradiol wykazuje, że ja mogę być na liście z babciami po 60-tce !!!!
Mam dopiero 23 lata !!!!
Winę ponoszą podobno moi rodzice, za to, że nie leczyli mojej nadwagi za dziecka i estradiol u mnie w normie był w wieku 14/15 lat i wtedy mogłam rodzić !!!! (Miesiączka pojawiła się u mnie w 9 roku życia, ale nikt tego nie oceniał w negatywny sposób a jedynie jako wczesne dojrzewanie - jak się okazuje - o wiele za wczesne!!!!)
Zaczęłam sie trząść z przerażenia i niedowierzania!
Wyrok okazał się prawie jak dożywocie ! Moja znajoma, też przy tuszy, miała podobny przypadek, bo w wieku 31 lat przekwitła, miała tak bardzo złe wyniki, ale zdążyła urodzić dziecko. A ja? Ja podobno mam bardzo nikłe szanse. Dlaczego mnie to spotkało?????
Na domiar tego wszystkiego mam mocny stan zapalny, od dzisiaj leczony i ... NOWĄ TORBIEL !!!! I
Boje się! Cholernie się boję i czuję się oszukana przez życie !!!!

Wiem, mądrzy będą mi radzili, że:
"Nerwy w niczym nie pomogą, a jedynie zaszkodzą"
"Mam nie mysleć o tym by zajść usilnie, bo wtedy się nie uda"
"Niektóre mają podobne lub gorsze problemy, a jednak udaje sie im"
"In vitro czy inne sposoby też mogą pomóc"... Itd. Wiem to wszystko, wiem bardzo dobrze, ale co z tego!!!!! No bo jak tu sie nie denerwować i nie myśleć, jak ma się wyznaczony czas!?
Jak to teoretycznie ostatnia szansa!!!???

Nie chce nawet więcej słyszeć tych "dobrych rad" i "pocieszeń" takiego rodzaju, bo zaraz mnie roznosi jak to słyszę...

A wczoraj wiele takich słów do mnie padało z ust najbliższych.

Jednak każdy swój problem odczuwa na swój własny sposób, a ja potrzebuję czegoś więcej jak pocacania po głowie i głosów -"będzie dobrze"...
Mam wtedy ochotę umrzeć !!!!!
Moim największym marzeniem było mieć kochającego faceta przy boku i dzieci brykające koło nas. Jedno się spełniło i chyba Bóg stwierdził, że to i tak wiele jak dla mnie. Tylko dlaczego tak jest, że niektóre kobiety, całkiem nie nadające się na matki zachodzą za jednym spojrzeniem na kalesony, a te które mają w sobie miłość dla dziecka i warunki - mają zazwyczaj problemy!!!???

Starać się będziemy, owszem, ale jakoś nie czuję tego. Wypalam się !