Autor:

Data publikacji:

04.12.2002

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Po warsztatach 2.

Minął już tydzień z hakiem od ostatnich warsztatów, a tu jeszcze nikt żadnego sprawozdania nie napisał, wiec czas powiedzieć sobie szczerze - do roboty leniu i coś naskrobać.
To było drugie spotkanie i znacznie różniło się od pierwszego. Ale od początku... Przed warsztatami mieliśmy dowiedzieć się czegoś o swoim imieniu, kto nam je nadał, jaka jest jego geneza itp. No i od tego zaczęliśmy spotkanie. Rozmawialiśmy o wpływie imienia na nasze życie i o przesłaniu które ono zawiera. Oczywiście nie wszyscy dali się przekonać że nasze imię wpływa w jakiś sposób na nas, ale ziarno zostało zasiane i pewnie wzejdzie jakimiś własnymi przemyśleniami.
Potem wróciliśmy do tematu adopcji, znowu zmierzyliśmy się z naszymi obawami, tym razem przyporządkowaliśmy je do różnych "obszarów lękowych", a mówiąc po ludzku, decydowaliśmy czy dany strach dotyczy mnie, dziecka, partnera itd. I tu dorzucę swoje spostrzeżenie, wydaje mi się że tematy "przerobione" na poprzednich warsztatach, generują znacznie mniej lęków, a przynajmniej są to lęki jasno zdefiniowane. Szczególnie widoczne było to przy grupie obaw dotyczących dziecka.
I jak zwykle trzeba było się jakoś rozprawić z naszymi lękami, więc zwerbalizowaliśmy je w postaci pytań, a następnie spisaliśmy szybkie i celne odpowiedzi na te pytania. Świetna zabawa i chciałbym kiedyś zrobić taki kącik na "Bocianie", gdzie każdy mógł by zapisać głupie lub niemiłe pytania, z którymi się spotkał lub których się obawia, a potem samemu i z pomocą innych bocianowiczów wymyślić listę gotowych odpowiedzi.
Po tych ćwiczeniach dostaliśmy sporą (oczywiście sporą jak na takiego laika jak ja) dawkę teorii. Teoria dotyczyła asertywnej reakcji na krytykę i pochwałę, pozytywnego przeformułowania.
Może napiszę to co zapamiętałem, a nuż się komuś przyda?
Najpierw co z tą asertywnością: w skrócie chodzi o to, żeby nasza odpowiedź na krytykę lub pochwałę nie prowokowała rozmówcy, najlepiej zamiast zaciekłego zaprzeczania lub ostrej obrony użyć zwrotu "Mam takie samo/inne zdanie na ten temat". Niby proste, ale spróbujcie zastosować to w życiu.
No a teraz przeformułowanie pozytywne, to również niby proste... Jola opowiedziała o trzech technikach:
  • pierwsza to pozytywne myślenie, czyli mówienie sobie, że jest inaczej niż jest, że jest dobrze, jesteśmy zdrowi, szczęśliwi itd. Podobno słucha tego podświadomość, to coś trochę jak samo-spełniająca się przepowiednia.
  • druga to optymistyczne nastawienie do życia, okazuje się, że bardziej opłaca się być optymistą, mimo, że pesymista jest bliżej prawdy ;-) .
  • a trzecie to właśnie owo przeformułowanie pozytywne, czyli myślenie typu: "Szklanka jest do połowy pełna" a nie "do połowy pusta" i działanie wg przysłowia: "Jak już się przewróciłeś to pamiętaj aby nie wstać z pustymi rękoma". Jak osiągnąć takie przeformułowanie? Należy kierować uwagę na to co pozytywne i doszukiwać się przysłowiowego szczęścia w nieszczęściu. Trzeba wymyślać jakie mamy korzyści np. z naszej choroby. I tutaj pomocny może być wykresik -tabelka służący do rozpatrywania zdarzeń w kategoriach szczęścia lub nieszczęścia, w odniesieniu do trzech obszarów: czas, zakres i sprawczość. Na przykład fakt "jestem bezdzietny" daje się sformułować następująco:
Nieszczęście:
JESTEM BEZDZIETNY
Szczęście:
DZIĘKI TEMU WSPÓŁTWORZĘ BOCIANA
Czas ograniczony - kiedyś będę miał dziecko nieskończony - dalej będę mógł to robić
Zakres ograniczony - dotyczy tylko braku dziecka nieograniczony - uczestniczę w życiu stowarzyszenia, poznaję nowych przyjaciół, leczę swoją psychikę itd.
Sprawczość nie moja - nie ja jestem winny moja - ja to robię, dzięki mnie się to dzieje

W dalszym etapie praca nad ustaleniem jak te korzyści można utrzymać po powrocie do zdrowia (bo inaczej choroba może nawracać na skutek działania podświadomości).

Uff, mam nadzieję że nic nie pokręciłem. To tyle tego wykładu, na warsztatach ubarwiały go ćwiczenia, rozmowy i żarty, a tu wygląda dosyć surowo, ale mam nadzieję że się połapiecie.
A na koniec zastanawialiśmy się jeszcze nad tematami na kolejne spotkania i... dostaliśmy świadectwa uczestnictwa w warsztatach. Świadectwa wyglądają fajnie a w naszym OAO wzbudziły małą sensacje :-) .
No to chyba koniec mojej relacji. Na koniec ogromne podziękowania dla Joli za wkład pracy i serce, które w nią wkłada. No i dla Jędrka z Kazikiem za wsparcie.

A i jeszcze praca domowa: znaleźć pozytywne aspekty wg przedstawionych narzędzi takich sytuacji jak:
  • leczenie niepłodności
  • adopcja
  • życie bez dziecka
Postaram się przygotować w ciągu kilku najbliższych dni mozliwość wykonania "pracy domowej" online, z wynikami widocznymi dla wszystkich. I oczywiście wszyscy będą mogli wziąć w niej udział.