Autor:

Data publikacji:

04.01.2003

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Po warsztatach 3.

Jak zwykle sporo czasu zabrało mi zmobilizowanie się do napisania sprawozdania, ale w końcu się udało ;-) . Na trzecich warsztatach nauczyliśmy się robić papierowe choinki, wymieniliśmy wiele ciekawych pomysłów na ozdoby choinkowe, ale najpierw...
Tym razem spotkaliśmy się z czterema adopcyjnymi mamami, które opowiedziały nam swoje historie. Szczerość i intymność tych opowieści spotęgowany jeszcze lekko świątecznym nastrojem uczestników sprawił że były to chyba najbardziej niezwykłe warsztaty ze wszystkich dotychczasowych.
Nasze cztery mamy to Dorota mama 5 miesięcznej Wiktorii, Kasia mama 2,5 letnik Ani, Dominika mama 1,5 rocznej Karolinki i Asia mama 3 letniego Adasia. Każda z nich przyjęła dziecko w innych okolicznościach i w innym wieku, różny jest też ich staż jako mam adopcyjnych i różne są problemy które poruszyły w swych opowieściach.

Dorota, psycholog z wykształcenia, opowiedziała jak przygotowywała się psychicznie na przyjście dziecka, jakie były jej oczekiwania i czego się wtedy bała. Opisała również pierwsze spotkanie z dzieckiem i uczucia które nią wtedy targały. No i oczywiście jak każda mama podzieliła się radościami i kłopotami dnia codziennego. Nauka jaką ja wyniosłem z jej historii, to fakt, że pierwsze spotkanie z dzieckiem nie dla każdego oznacza od razu wybuch bezgranicznej miłości, że miłość do dziecka może przychodzić powoli, rodzić się z codziennych obowiązków, karmienia, usypiania, przewijania, kapania itd. Rada od Doroty dla rodziców którzy dopiero co poznają się ze swym maleństwem, to jak najmniej ludzi w domu. Nawet babcie najlepiej przyjmować na krótko. Pierwszy okres po przyjściu dziecka do domu (kilka tygodni a może i miesięcy) powinien być przeznaczony na nauczenie się siebie nawzajem przez rodziców i dziecko. Potem będzie czas na chwalenie się przed całym światem.

Kasia, ma za sobą długa i trudną walkę z niepłodnością, walkę którą zmieniła jej życie. Historia opowiedziana przez nią była bardzo wzruszająca i pełna intymnych szczegółów. Opowiadała o zaufaniu do ludzi pracujących w ośrodku, o sąsiadach, o tym jak uczyła się dziecka i dziecko uczyło się jej, o urokach spacerów, ironii losu i o pewnej położnej. Od Kasi dowiedziałem się że nawet 3 miesięczne dziecko może mieć wiele objawów choroby sierocej i że trzeba być na to przygotowanym. Kasia nie jest zwolennikiem namawiania na adopcje, to trudna decyzja którą trzeba podjąć indywidualnie, natomiast namawia każdą matkę, zarówno adopcyjną jak i biologiczną, aby poświęciła 2 lata i zrezygnowała z pracy a zajęła się dzieckiem. Średnia życia kobiety to 70 lat, 2 lata to tylko niecałe 3% tego okresu, i warto je poświęcić dziecku. Tym bardziej, że można je wykorzystać na zbudowanie więzi z dzieckiem, która być może zaprocentuje w przyszłości. A pęd codziennego życia nie pozwala cieszyć się w pełni urokliwymi chwilkami a czasem rozmywa piękno otaczającego nas świata.

Dominika zna biologiczną matkę swojej córki, w jej przypadku była to adopcja ze wskazaniem. Co prawda nie utrzymuje z nią kontaktów, ale jest to wybór biologicznej matki Karolinki. Jej historia wyróżnia się właśnie przez tą znajomość. Świadomość istnienia biologicznych rodziców jest dla wielu rodziców adopcyjnych bardzo trudna do zaakceptowania, rodzi niebezpieczeństwo spotkania z nimi kiedyś w przyszłości. Dlatego nieraz nic nie wiedząc o tych ludziach przypisujemy im wszystko co najgorsze, no bo jak można oddać własne dziecko obcym, zdecydować że nigdy już się go nie zobaczy, ani nawet nie usłyszy o nim. Tacy rodzice, a szczególnie matka zasługuje w naszych wyobrażeniach na szczególne potępienie, jest pozbawiona uczuć i najczęściej pochodzi z patologicznego środowiska. Prawda jednak mocno odbiega od naszych wyobrażeń, często matka właśnie z miłości do dziecka podejmuje decyzje o oddaniu go do adopcji. Historia opowiedziana przez Dominikę uczy, że nie powinniśmy potępiać biologicznej matki, często jest to naprawdę najlepsza rzecz jaką mogła zrobić dla swego dziecka. Postarajmy się zachować szacunek dla rodziców a szczególnie dla matek naszych adoptowanych dzieci. Winniśmy być jej wdzięczni że podjęła właśnie taką decyzje, dzięki tej decyzji my możemy mieć dziecko.

Pamiętniki Asi, wielu bocianowiczów czyta codziennie, ja cenie tę opowieści szczególnie za szczerość. Na warsztatach wysłuchaliśmy jak to było na początku (jak by ktoś spisał to był by prolog ;-) ), jak rodziła się decyzja o adopcji i dlaczego starszego dziecka a nie niemowlaka. Asia opowiedziała również o negatywnej reakcji kogoś z najbliższej rodziny na wieść o planach adopcyjnych i o przemianie jaka nasępiła gdy Adaś już się pojawił. Synek Asi zanim zamieszkał z nią i jej mężem przebywał w pogotowiu rodzinnym, niestety okazało się, że opiekunom z pogotowia bardzo trudno było się z nim rozstać. Wydawać by się mogło, że akurat z tej strony nie powinniśmy się spodziewać problemów, jednak trzeba pamiętać że w ludzie prowadzący pogotowie maja zapewnić dziecku nie tylko mieszkanie i jedzenie, ale również więź psychiczną i uczucia. A pomimo wielu szkoleń i spotkań z psychologiem bardzo trudno jest dać dziecku swoją miłość a potem zrobić z radością to co jest dla niego najlepsze, czyli oddać go nowym rodzicom. Na szczęście rozmowa z pracownikiem ośrodka adopcyjnego wystarczyła, by rozstanie z opiekunami z pogotowia mogło pozostawić wszystkim miłe wspomnienia.

Tyle zapamiętałem z tego spotkania, ilość emocji, jaka towarzyszyła tym opowieścią i tak nie da się opisać ;-) . A na koniec, pewnie żebyśmy trochę ochłonęli Jola pokazywała nam jak i z czego można robić ozdoby choinkowe. I jak pisałem na początku nauczyliśmy się (a przynajmniej niektórzy z nas) robić choinkę z papieru.
Na koniec chciał bym podziękować Joli i jej rodzinie za kolejne warsztaty, a Dorze, Kasi, Dominice i Asi za to że zgodziły się opowiedzieć nam swoje historie i odpowiedzieć na pytania.
A w perspektywie już następne warsztaty....nie mogę się doczekać.