Autor:

Data publikacji:

10.07.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Apel do mediów

Zwracamy się do wszystkich dziennikarzy i osób wykonujących funkcje publiczne z wezwaniem do przyjęcia odpowiedzialności za słowa padające w debacie wokół leczenia niepłodności toczącej się obecnie w Polsce. Poniżej przekazujemy list pani Magdaleny Kołodziej, pierwszego dziecka urodzonego dzięki in vitro 28 lat temu w Polsce w Białymstoku. Magda nigdy nie chciała ujawniać swojej tożsamości i zabierać głosu w debacie medialnej uważając, że ma prawo do zachowania prywatności.

Jednak słowa, które padły w Senacie, a które Państwo upowszechniacie w środkach masowego przekazu, zapraszając najbardziej radykalnych przeciwników in vitro i dając im najlepsze czasy antenowe, sprawiły, że Magda zdecydowała się wypowiedzieć w imieniu własnym oraz wszystkich dzieci, które przyszły na świat dzięki tej metodzie. Jej głos jest również naszym głosem – 90 tysięcy osób niepłodnych i rodziców skupionych wokół Stowarzyszenia NASZ BOCIAN.

Wzywamy Was do refleksji nad siłą społecznego oddziaływania Waszych słów. Nad postawieniem odpowiedzialności osobistej i dziennikarskiej ponad słupkami oglądalności generowanymi przez skandaliczne wypowiedzi przeciwników in vitro. Ich niegodziwe słowa, które upowszechniacie z Waszych studiów i redakcji, ranią, stygmatyzują, niszczą nasze dzieci i nas samych. Nie zapraszajcie do studiów tych, którzy posługują się mową nienawiści wobec naszych rodzin. Nie popularyzujcie zaszczuwania naszych dzieci. Te słowa nie padają w próżnię.

W imieniu Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji NASZ BOCIAN
Anna Krawczak

List Magdaleny Kołodziej. Pierwszego dziecka urodzonego dzięki in vitro w Białymstoku w 1987 roku

„Myślałam, że gorzej już być nie może, że po ostatnich obradach Sejmu, który uchwalił ustawę o leczeniu niepłodności będzie już tylko lepiej. W tym kraju niestety jest wszystko możliwe. Wstyd mi za Polskę i za jej przedstawicieli. To co się w tej chwili dzieje jest nie do przyjęcia i nie do pomyślenia. Jak można odmawiać ludziom prawa do leczenia, jak można zupełnie bezkarnie obrażać tyle osób, jak można wypowiadać się na tematy, o których nie ma się żadnego pojęcia?

Coś we mnie pękło. Nie mogę już dłużej siedzieć bezczynnie i przysłuchiwać się tym wszystkim kłamstwom. Pozwalać na obrażanie mnie i mojej rodziny. Czy wszyscy bogobojni obrońcy nienarodzonego życia wiedzą jaką krzywdę wyrządzają nam- dzieciom poczętym pozaustrojowo, naszym rodzicom, wreszcie - naszym dzieciom?

Nie jestem połamana, nie mam na czole bruzdy, nie cierpię na małogłowie, w dodatku mam dwie wspaniałe córki poczęte w sposób naturalny. Dlaczego wyżej wymienione kłamstwa są upowszechniane? Dlaczego na głównych stronach popularnych serwisów internetowych publikuje się list Episkopatu skierowany do Senatorów, a nie publikuje się listów specjalistów zajmujących się leczeniem niepłodności, czy samych dzieci urodzonych dzięki tej metodzie - np. Agnieszki Ziółkowskiej? To wprowadzenie społeczeństwa w błąd.

Co ksiądz może wiedzieć o tym, co czują ludzie starający się nawet po kilkanaście lat o dziecko o tym jak wielkie jest ich cierpienie? Jakim prawem odmawia się tym ludziom szczęścia jakim jest dziecko?

Od wczesnego dzieciństwa wiedziałam, że jestem poczęta pozaustrojowo. Traktowałam to jako coś zupełnie normalnego. Rodzice bardzo mnie kochali. Byłam wychowana w wierze katolickiej. Brałam czynny udział w życiu Kościoła. Przeżyłam ogromny szok, kiedy w okresie dojrzewania dotarły do mnie wypowiedzi, że jestem owocem ogromnego grzechu, że nie powinno mnie być na tym świecie. Wszystkie swoje porażki traktowałam jako karę od Boga, czułam się gorsza, czułam, że Bóg nie chce żebym żyła! Myślę, że nie ja jedna mogłam przeżywać takie rozterki. Wrażliwe dzieci, również te wychowywane w wierze katolickiej z takimi właśnie problemami zmagają się codziennie A my wcale nie jesteśmy gorsze! Niczym się nie różnimy i w przeciwieństwie do niektórych możemy powiedzieć z całą pewnością, że jesteśmy wyczekani i bardzo kochani!

To nie my jesteśmy źli. Źli są wszyscy którzy zabraniają nam żyć, a zwłaszcza politycy o skrajnych i niebezpiecznych poglądach, bezrefleksyjni przedstawiciele Kościoła Katolickiego oraz wszyscy, którzy robią z nas potwory i najchętniej by się wszystkich pozbyli.

To nie metoda zapłodnienia sprawia, że dzieci „z in vitro” mogą zmagać się z problemami emocjonalnymi. To Kościół Katolicki oraz wszyscy jego poplecznicy, którzy nas stygmatyzują i odsuwają od społeczeństwa. Nie wiem, kto przez nich przemawia, ale z pewnością nie jest to Bóg! Bóg nie używa mowy nienawiści i z pewnością nie chce, żeby 5 milionów dzieci, które przyszły na świat dzięki in vitro cierpiało. To nie jest religia- to jest fanatyzm. Ludzie mają wolną wolę! Nikt ich nie zmusza do leczenia - jeśli komuś ta metoda nie odpowiada, niech z niej nie korzysta. Nikt natomiast nie ma prawa do tego, by odmówić leczenia osobom, które go potrzebują. Z całego serca dziękuję moim rodzicom i lekarzom za życie. Za lata starań, walki i wiarę, że się uda.

Żyję. Mam się dobrze, tylko w Polsce mi źle! Czas chyba pakować torby i uciekać do cywilizowanego świata…

Magdalena Kołodziej. Pierwsza Polka urodzona 28 lat temu w Białymstoku dzięki metodzie in vitro”