Poniżej znajdziecie naszą relację z pierwszego czytania czterech projektów ustaw dotyczących in vitro. Zacznijmy jednak od początku :)
Do pierwszego czytania sejmowego w dniu 09 kwietnia 2015 skierowano pięć projektów: dwa projekty SLD, jeden projekt rządowy, jeden projekt Twojego Ruchu i jeden projekt Prawa i Sprawiedliwości. W ostatniej chwili z czytania wycofano projekt Twojego Ruchu, ponieważ jeden z posłów, którzy się pod nim podpisali, wycofał swój podpis i tym samym projekt odpadł z puli. Mieliśmy więc 4 projekty, kilka słów o założeniach każdego z nich:
1. Rządowy projekt ustawy o leczeniu niepłodności
To ten, o którym w mediach jest najgłośniej i który ma prawdopodobnie największe szanse. Został przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia. Jest to projekt osobnej ustawy wprowadzającej Dyrektywy Unijne (tzw. dyrektywę tkankową i dyrektywy wykonawcze), który w całości reguluje zobowiązania Polski wobec Unii Europejskiej.
Główne założenia projektu: u kobiet poniżej 35 rż zapładniamy jednorazowo nie więcej niż 6 komórek jajowych. U kobiet powyżej 35 rż lub przy wskazaniach medycznych można zapłodnić więcej niż 6 komórek jajowych. Jeśli projekt wejdzie w życie z leczenia niepłodności metodą IVF i IUI korzystać będą mogły jedynie małżeństwa i pary we wspólnym pożyciu (kobiety samotne i pary lesbijskie nie będą mogły korzystać). Dawstwo gamet i zarodków będzie jedynie anonimowe, nie będzie można zostać dawcą jawnym. Projekt wprowadza Centralny Rejestr dawców i biorców, więc od tej pory los każdej gamety i zarodka będzie monitorowany, a wymagania medyczne wobec dawców zostaną uregulowane. Projekt zabrania niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju i przewiduje kary pozbawienia wolności za ten czyn. Nie wolno tworzyć chimer, hybryd ani klonować ludzi. Tzw. nadliczbowe zarodki są przechowywane maksymalnie 20 lat, po tym czasie – jeśli rodzice genetyczni ich nie wykorzystają w swoim leczeniu ani nie przekażą do adopcji prenatalnej – zarodki są przekazywane obligatoryjnie do adopcji prenatalnej. Ten przepis zaczyna działać w chwili wejścia w życie projektu, czyli od tego momentu liczy się wspomniane 20 lat. Projekt mówi również o innych metodach leczenia niepłodności: diagnostyce, inseminacji.
2. Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, Sojusz Lewicy Demokratycznej
To projekt zmieniający istniejącą już ustawę, tzw. Ustawę Transplantacyjną, która wdraża Dyrektywy Unijne, ale do tej pory wdrażała je z wyłączeniem ludzkich komórek rozrodczych- ten projekt to właśnie zmienia. Różnica między projektem rządowym i projektem SLD polega na tym, że projekt rządowy proponuje nową ustawę („o leczeniu niepłodności”), zaś projekt SLD proponuje dostosowanie istniejącej już ustawy („Ustawy Transplantacyjnej”) do wymagań Dyrektyw.
Projekt nie ogranicza liczby zapładnianych komórek jajowych, wprowadza Centralny Rejestr dawców i biorców, więc od tej pory los każdej gamety i zarodka będzie monitorowany, a wymagania medyczne wobec dawców zostaną uregulowane. Dawstwo jest wyłącznie anonimowe, ale dorosłe dzieci będą mieć prawo zapoznać się z
1. adresem zamieszkania dawcy/dawczyni
2. informacjami medycznymi, w tym informacją o zainteresowaniach, wyglądzie, wykształceniu itd.
Projekt zabrania niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju i przewiduje kary pozbawienia wolności za ten czyn. Nie wolno tworzyć chimer, hybryd ani klonować ludzi.
3. Poselskie projekt ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz zmianie niektórych innych ustaw, Prawo i Sprawiedliwość
Jest to projekt nowej ustawy dostosowującej polskie prawo do Dyrektyw unijnych poprzez zakazanie wykonywania procedury in vitro (Dyrektywy unijne mówią w skrócie: albo wykonujecie in vitro i wtedy musicie mieć uregulowane zasady tej procedury, albo też nie będziecie w ogóle wykonywać in vitro i wtedy regulacja zasad was nie dotyczy. Projekt PiS stawia na to drugie rozwiązanie).
Projekt przewiduje całkowity zakaz in vitro, przy czym istniejące już zamrożone zarodki będą przekazywane do adopcji prenatalnej. Rodzice genetyczni mają dwa lata (z możliwością przedłużenia do 3 lat), aby po zarodki wrócić. Jeśli tego nie zrobią w tym czasie, ich zarodki obligatoryjnie zostaną oddane innym parom, a o kwalifikacji kandydatów na rodziców będzie decydować sąd opiekuńczy (projekt przewiduje również wizyty kuratora środowiskowego, aby sprawdzić, czy para chcąca adoptować zarodek będzie należycie wywiązywała się z obowiązków rodzicielskich). W wyjątkowych sytuacjach zarodek będzie mogła adoptować również kobieta samotna. Jeżeli mężczyzna wycofa zgodę na transfer zarodka utworzonego z jego gamet, a kobieta (matka genetyczna) będzie chciała ten zarodek transferować, kobieta będzie mieć do tego prawo niezależnie od sprzeciwu męża/partnera. Projekt zakazuje diagnostyki preimplantacyjnej. Projekt zakazuje dawstwa gamet. Projekt dopuszcza inseminację, ale tylko przy użyciu nasienia partnera lub męża. Jak wszystkie projekty, projekt PiS zakazuje klonowania, tworzenia chimer i hybryd.
Projekt przewiduje karę grzywny i pozbawienia prawa do wykonywania zawodu lekarza, jeśli lekarz mimo zakazu będzie stosował procedurę in vitro aby pomóc pacjentom (druga wersja projektu, z której PiS się w ostatniej chwili wycofał, przewidywała karę więzienia dla lekarzy).
4. Poselskiego projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie, Sojusz Lewicy Demokratycznej
Projekt zawiera te same założenia, które zostały już opisane w pkt. 2, ale dodatkowo dotyczy również świadomego rodzicielstwa wprowadzając edukację seksualną, dostęp do refundowanej antykoncepcji i dopuszczalność przerywania ciąży ze względów społecznych.
W dniu 09 kwietnia 2015 roku w Sejmie RP odbyło się pierwsze czytanie wymienionych projektów. Pierwsze czytanie projektu ustawy obejmuje uzasadnienie projektu przez wnioskodawcę, debatę oraz pytania posłów i odpowiedzi wnioskodawcy. Jeżeli pierwsze czytanie odbywa się na posiedzeniu Sejmu, kończy się ono podjęciem uchwały o skierowaniu projektu do właściwej – ze względu na tematykę projektu – komisji. Na tym etapie jednak posłowie mogą zdecydować o odrzuceniu projektu w całości.
Z podanych 4 projektów do dalszych prac w Komisji (i do drugiego czytania) przeszły: Projekt rządowy i Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, SLD. Projekt PiSu i drugi projekt SLD zostały odrzucone z dalszych prac Sejmu.
A teraz przechodzimy już do tego, co wczoraj mówili nasi posłowie i posłanki, reprezentanci Narodu (uzbrójcie się w stalowe nerwy i miejcie herbatkę z melisy na podorędziu). Notowaliśmy na gorąco, więc w poniższych wypowiedziach mogą być niezamierzone skróty, staramy się je zaznaczać wielokropkami, nie wszystkie wypowiedzi są zrelacjonowane (czasem i Nasz Bocian się dekoncentrował lub musiał na chwilę wyfrunąć z sali obrad):
Zaczął Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz, który sprawozdawał Rządowy projekt Ustawy o leczeniu niepłodności:
„Osoby mające etyczny problem z ivf powinny się kierować ideą, że lepiej jest regulować coś, czego państwo dziś nie reguluje. W sposób racjonalny. Dziś pojawiło się kilka innych projektów przygotowanych przez różne ugrupowania. Ale szczególne zdziwienie w Europie – bo takich projektów nie ma nigdzie w Europie wzbudziły dwa projekty, oba Prawa i Sprawiedliwości.
Mówiące o zakazie in vitro dla wszystkich Polaków i po drugie o karze więzienia dla lekarzy, którzy metodę in vitro przeprowadzają. Pod tymi projektami podpisali się między innymi prezes Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz, Krystyna Pawłowicz... w sumie 78 posłów Prawa i Sprawiedliwości podpisało się pod projektem, który zakazuje Polakom poddawania się metodzie in vitro.
W Artykule 16 jednego z projektów zapisane jest „zakazane jest tworzenie embrionu ludzkiego poza organizmem kobiety”. Ta ustawa mówi wprost: Polacy nie będą mogli stosować metody in vitro.
Pani profesor Pawłowicz powiedziała w roku 2012 „in vitro niczego nie leczy, jest metodą produkcji ludzi”. Pan senator Kogut z PiS powiedział „należy zakazać in vitro i karać za jego stosowanie i lekarzy, i rodzinę”. W końcu autor najbardziej radykalnego projektu przedstawionego w sejmie pan doktor, pan poseł Bolesław Piecha w czasie wykładu dla Klubu Inteligencji Katolickiej powiedział następujące słowa „kiedyś to samo w Auschwitz robił doktor Mengele”.
Inny poseł Prawa i Sprawiedliwości, poseł Rembek zwracając się do młodzieży wyjaśnił „in vitro to zabójstwo wielu istnień ludzkich. Wiemy o tym i proszę nas nie przekonywać. Żeby siostrzyczka lub braciszek narodził się z in vitro, pozostali muszą umrzeć”.
Ksiądz Franciszek Longchamps de Berier oznajmił w wywiadzie „są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą, że zostało poczęte in vitro. Bo ma dotykową bruzdę”.
Ojciec Rydzyk powiedział inne słowa: „Kobieta to nie krowa, za przeproszeniem. In vitro to zabicie”.
To pokazuje, o czym dziś dyskutujemy w Polsce świat nagradza Noblem twórców metody in vitro, a Jarosław Kaczyński chce zakazywać tej metody i wsadzać za nią do więzień.
Dziś mamy tak naprawdę do wyboru dwie ustawy ustawę proponującą ochronę zarodka, postanie rejestru i ochronę wszystkich tych, którzy w tej procedurze biorą udział. I tę ustawę, która zakazuje w Polsce metody in vitro i chce karać za to więzieniem. Mamy wybór między projektami radykalnymi i racjonalnymi. Odpowiedzmy więc na pytanie, czy chcemy ustawę, która gwarantuje bezpieczeństwo, otwiera drzwi do cywilizowanego świata, świata nauki i medycyny?”
Następnie wystąpił poseł Dariusz Joński z SLD, który zaczął od bardzo stanowczego komunikatu:
„Chciałbym się odnieść do stanowiska Episkopatu, który próbuje szantażować parlamentarzystów i przypomnieć, że uroczyście ślubowaliśmy przestrzegać prawa RP, a nie prawa kanonicznego.
Ustawę powinniśmy przyjąć w 2007 roku. Urodziłoby się wówczas więcej dzieci niż ponad 1600 dzieci z programu refundacyjnego. Ale nie tylko o in vitro powinniśmy mówić. Powinniśmy mówić o podejściu komplementarnym: dostępie do antykoncepcji, edukacji seksualnej, dostępie do aborcji.
O in vitro była już mowa i sądzę, że 70% popierających in vitro Polaków mówi samo za siebie. Ale chcę mówić o poprzednich kwestiach po pierwsze edukacja seksualna. Tygodnik Newsweek opisał, co się dzieje w szkołach. Stowarzyszenie Ponton i Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny przeanalizowała podręczniki do wychowania do życia w rodzinie dopuszczone do nauczania w polskich szkołach. Zaledwie 1,8% treści tych książek poświęconych jest
antykoncepcji, gdzie możemy przeczytać o nieskuteczności prezerwatyw! O tym, że antykoncepcja narusza więź małżeńską! Że dziewczęta są romantyczne, a chłopcy opętani żądzą seksu! Ze współżycie zarezerwowane jest dla heteroseksualnego małżeństwa. Tego nauczają podręczniki naszą młodzież! W podręcznikach nie ma nawet słowa o cyberprzemocy! Kto o tych podręcznikach decyduje? Jeśli naszym celem jest ograniczenie liczby aborcji, to pomyślenie o dofinansowaniu antykoncepcji jest konieczne. W tylko jednej klinice przy granicy z Niemcami wykonuje się
rocznie tyle samo aborcji, co w całej Polsce rocznie ze wskazań ustawowych.”
Projekt ustawy Prawa i Sprawiedliwości sprawozdawał poseł PiS Czesław Hoc zaczynając od odniesienia się do słów Ministra Zdrowia:
„Najpierw kilka słów komentarza do żenującego wystąpienia pana ministra Arłukowicza. Pan poseł omawiał projekt PiSu prawdopodobnie wstydząc się własnego i albo mówił nieprawdę, albo manipulował informacją, doskonale wiedząc, że klub pis złożył autopoprawkę zmieniając karę więzienia na grzywnę.
Nasz projekt zabrania proceduty in vitro. Zezwolono jednak na kontynuację procedur zapłodnienia pozaustrojowego rozpoczętych przed wejściem w życie ustawy. Dopuszczamy także adopcję prenatalną czyli przysposobienie wytworzonych dotychczas embrionów ludzkich. Transfer embrionu musi nastąpić do organizmu matki genetycznej. Jednak sąd może zezwolić na transfer embrionu do organizmu innej kobiety, nawet samotnej, jeśli matka genetyczna się go zrzeknie. Pomimo naszej całkowicie krytycznej oceny procedury in vitro przyjmujemy dzieci powołane do życia dzięki tej metodzie z miłością i szacunkiem. Jednakże zwracamy uwagę, że człowiek w trudnych momentach musi się kierować hierarchią wartości. Nie możemy zaakceptować nieludzkiej zasady, że każde życie ludzkie jest okupione życiem innych. Policzyliśmy, że w rządowym programie refundacji in vitro zginęło ok. 43 tysięcy embrionów ludzkich! Dane brytyjskiego HFEA wykazują dramatyczne zjawisko aby urodzić się mogło 120 tysięcy dzieci poświęcono życie 4 milionów innych dzieci. Są wartości wyższe niż zdrowie i radość z rodzicielstwa!Zachęcamy do naprotechnologii - metody bezpiecznej, skutecznej i tańszej. Ta metoda ma same zalety, zarówno z widzenia rodzica, dziecka jak i państwa. I jedną wadę – nie napędza biznesu in vitro. Należy pamiętać, ze ivf nie jest procedurą leczenia niepłodności. Gdyby tak było poczęcie kolejnego dziecka byłoby możliwe bez in vitro.
IVF jest zagrożeniem zarówno dla życia matek. Częściej towarzyszą mu ciąże mnogie, a poczęte w ten sposób dzieci częściej cierpią na wady wrodzone. W niedalekiej przyszłości może dojść do specjalnego rozrodu usług dla bogatych ludzi, których będzie stać na to, aby zaprogramować swoje dzieci. Zabawa w Boga kończyła się już źle w przeszłości.
(…) Dalszy rozwój procedury in vitro to oczywista droga do produkcji dzieci na zamówienie. Pragnienie dziecka nie może usprawiedliwiać jego produkowania. Pozostaje jeszcze jeden aspekt: sprawiedliwości społecznej.
Powszechnie wiadomo, że brakuje pieniędzy na leczenie osób ciężko chorych. Z powyższego raportu rządowego programu ivf wynika, ze za jedno dziecko urodzone in vitro polscy podatnicy zapłacili 300 tysięcy złotych. A pacjent cierpiący na chłoniaka musi szybciej umierać, bo nie stać nas na leczenie. Chora na cukrzycę ma szybciej powikłania, bo nie stać nas na nowoczesną terapię. Czy nie dziwi fakt, że zwolennicy in vitro są również najczęściej za antykoncepcją, pigułką jeden dzień po i liberalizacją ustawy antyaborcyjnej? Działania przeciwko powołaniu życia. Zatem: jaka jest wiarygodność tych ludzi? Zwolenników in vitro?
Nie możemy pozwolić na to by za kilkadziesiąt lat polski kodeks rodzinny brzmiał „zabronione jest poczynanie dzieci metodami naturalnymi”!
Za wykonywanie procedury in vitro nie proponujemy kary więzienia, ale karę grzywny i pozbawienia prawa do wykonywania zawodu lekarza.”
Marszałkini Wanda Nowicka otwiera dyskusję, głos zabrał poseł Sztolcman, PO:
„mamy sytuację najgorszą możliwych. Mamy pustynię prawną i na tej pustyni pary szukające pomocy są zdane tylko na siebie i na odpowiedzialność lekarzy wynikającą tak naprawdę tylko z przysięgi Hipokratesa. Klub PO ocenia projekt rządowy jako najbardziej kompleksowy i obiektywnie najlepszy. Powstał na podstawie doświadczeń i opinii ekspertów z wielu dziedzin, również konsultacji społecznych. Wprowadza prawną ochronę zarodków: zakazuje wprost niszczenia zarodków, wprowadza kontrolę na każdym etapie. Obecnie wszystko jest dopuszczalne.
Sumienie i wartości etyczne lekarzy to jest trochę za mało, aby bezpiecznie stosować procedurę in vitro. Procedura in vitro nie będzie procedurą pierwszego wyboru. Będzie to ostateczność. Po drugie projekt kompleksowo i szczegółowo reguluje sytuację rodziców i dziecka, w tym kwestie dziedziczenia. Ten projekt stwarza tylko możliwości i warunki skorzystania z metody in vitro. Nie możemy sobie, jak sądzę, pozwolić na bezwarunkową arbitralność. Myślę, że ważnym
argumentem dla środowisk identyfikujących się z nauczaniem kościoła jest fakt, że w tym projekcie nigdzie nie pojawia się nakaz.
Społeczeństwo oczekuje racjonalnego rozwiązania, a nie radykalnego. PiS jeszcze do niedawna chciało zakazać in vitro i wsadzać ludzi do więzień, teraz chce tylko zakazać. Zkolei koledzy z lewej strony chcą jednym aktem uregulować kwestię aborcji na życzenie, in vitro, antykoncepcji i edukacji seksualnej. Jestem przekonany, że w jednej kwestii nie ma między nami podziałów partyjnych że ogromnym szczęściem jest posiadanie dzieci. Dlatego nie rozumiem stanowiska PiSu dlaczego chcecie państwo tym ludziom odebrać szansę na szczęście, którym się sami cieszycie? Apeluję do kolegów i koleżanek z PiSu włączcie empatię. Wtedy się przekonacie, że to nie jest wyrafinowana aborcja, tylko dzielenie się miłością”
Tomasz Latos PiS:
„(...)Projekt to możliwość tworzenia nadliczbowych zarodków. Mówi się o sześciu. Rozumiem,ze ktoś kto wytworzyłoby siódmy zarodek tez podlegałby sankcjom karnym w postaci kary pozbawienia wolności? Zarodki, które nie zostaną wszczepione są mrożone na 20 lat. Ale co dalej Panie Ministrze? Co jeśli ktoś nie będzie chciał dokonać ani adopcji, ani sam podejść do transferu? Według licznych badań naukowych 30% częściej zdarzają się wady genetyczne i to są najbardziej skromne wyliczenia prowadzone na dużych populacjach. W przypadku tetralogii Fallota występuje ona 2,3 razy częściej w przypadku procedury in vitro. Są zaburzenia ekspresji genów nazywane piętnowaniem genomowym, na przykład zespół Beckwitha Wiedemanna występuje w przypadku in vitro 5 razy częściej. Przyczyna bierze się z tworzenia sztucznych warunków chemicznych w probówce, które nie odpowiadają warunkom naturalnym. Śmiertelność okołoporodowa przy ivf jest 2 do 4 razy częstsza niż w przypadku ciąż naturalnych. Porody przedwczesne występują w 50% częściej niż naturalnie. Podobnie sytuacja wygląda jeśli chodzi o hipotrofię płodu”
Głos zabiera posłanka Halina Szymiec Raczyńska z PSLu:
„Dzisiejsza dyskusja budzi we mnie mieszane uczucia. Zdaje się,ze jesteśmy jedynym krajem w Uniii Europejskiej, który pozwolił sobie na tak długie zaniedbanie. Rozumiem, ze temat wzbudza emocje, ale w upolitycznienie sporu wokół in vitro uczyniło z naszej dyskusji pozór rozmowy. Argumenty merytoryczne dawno przestały mieć znaczenie. Budujemy mur niechęci. Każdy z nas wie, jak kto zagłosuje. Każdy wie, że PiS, Solidarna Polska zagłosują przeciw, Platforma, SLD i Twój Ruch zagłosują ZA. W PSLu głosy się podzielą. Ustawa choć budzi kontrowersję, jest krokiem w dobrym kierunku. Skąd moje przekonanie o konieczności jej wprowadzenia?
WHO uznała niezamierzoną bezdzietność za chorobę cywilizacyjną. W latach 60tych dotyczyła ona 6% par, dziś niezamierzona bezdzietność dotyczy aż 20% par. Przekładając to na polskie realia otrzymujemy 600 tysięcy par dotkniętych cierpieniem niezamierzonej bezdzietności. To ponad 100 tysięcy dzieci – opierając się na szacunkach średniej dzietności które się nie urodzą bez pomocy medycyny. Te dzieci mają prawo się urodzić, a rodzice mają prawo być ich rodzicami. Bardzo mocno podkreślacie Państwo znaczenie rodziny w swoich wystąpieniach i przywiązanie do idei państwa opiekuńczego. Te deklaracje będą puste, jeśli swoimi decyzjami doprowadzicie nasz kraj do katastrofy demograficznej. Absolutnie zgadzam się, że in vitro nie jest jedyną metodą leczenia niepłodności. Nie jest. I nie leczy przyczyny niepłodności. Tak, nie leczy przyczyny, ale przeciwdziała efektom! Alternatywą nie jest naprotechnologia. Zgadzam się, że niepłodność można leczyć naprotechnologią, obserwacją cyklu, stymulacją itd. Ale dla 1% par jedyną, powtarzam, jedyną szansą jest in vitro. Bo nie wyleczy się niedrożnych jajowodów.
Metoda in vitro musi być poprzedzona rzetelną diagnozą. Co zaproponujecie więc parom, których naprotechnologia nie uleczy? Zaproponujecie im cierpienie? Są przypadki, gdzie naprotechnologia jest bezradna. I takim parom mamy obowiązek pomóc. Póki co odbieracie bowiem Państwo swoim sprzeciwem możliwość niesienia pomocy. Sprawiacie, że dzieci się nie urodzą. Mówicie Państwo tyle o „zabijaniu zarodków”. 75% ciąż roni się naturalnie do 3 tygodnia ciąży, a 45% do 3 miesiąca. To robi sama natura. A może w tym tkwi tajemnica życia? Może życie wcale nie powstaje wtedy kiedy komórka jajowa łączy się z plemnikiem, a wtedy kiedy zarodek zagnieżdża się w macicy? Nie wiem.
Rodzina to coś więcej niż dwa podpisy złożone na kartce papieru. Rodzina to odpowiedzialność, dojrzałość i miłość. Czasem wystawiona na próbę, ale tym bardziej cenna. Nie bez powodu rodzina i małżeństwo nie są synonimami. Dobrze,że projekt dopuszcza do in vitro nie tylko małżeństwa.
Metoda in vitro jest stosowana od 25 lat. Mało która metoda jest stosowana tak długo bez określenia zasad i prawa. Dzisiaj mamy szansę te zaległości nadrobić. Projekt rządowy czytelnie definiuje zasady funkcjonowania ośrodków. To
naprawdę ważny i oczekiwany krok. Dziś mamy szansę to wszystko wprowadzić i uregulować. Zagłosuję za skierowaniem projektu rządowego do dalszych prac w komisji”.
Znowu głos zajmuje poseł Dariusz Joński z SLD:
„Chcę się rozprawić z mitem dotyczącym naprotechnologii. Wiele słów padło o naprotechnologii, tylko nikt nie wyjaśnił czym jest. Powołam się na ekspertów z Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, którzy mówią, że naprotechnologia istnieje i jest refundowana bo to jest wywiad z kobietą, rok naturalnego oczekiwania na dziecko, podstawowa diagnostyka. Minister dokłada do tego jeszcze 12 miesięcy leczenia. A jak się państwo cofniecie do stenogramów z 2010 roku to były minister Piecha z PiS grzmiał, że dlaczego nie czekać aż 24 miesięcy? Bo to czas, w którym najbardziej się uprawdopodobnia spontaniczne zajście w ciążę. No to daliśmy 24 miesiące w projekcie!
Naprotechnologia nie znajduje zastosowania w leczeniu niepłodności mężczyzny i niewydolności jajników, niedrożności jajowodów. To mówią eksperci PTG. I proszę wreszcie przyjąć do wiadomości, że w pewnym momencie jest ściana. I wtedy musicie powiedzieć parze „nie, my nie akceptujemy invitro, więc nie powinniście państwo podchodzić do tej metody”?
I wreszcie trzecia kwestia zdrowia dzieci z ivf. Czy jeśli ryzyko wad wrodzonych rośnie u kobiet po 35 roku życia to mamy im zakazać zachodzenia w ciążę w tym wieku? To nie pan poseł, tylko pacjenci będą decydować o tym, czy chcą wejść na ścieżkę in vitro czy też nie.
Poseł John Godson, PSL:
Jestem szczęśliwym i dumnym ojcem czwórki dzieci i uważam, ze nie mam prawa zabraniać innym bycia rodzicami. Jestem zdecydowanie przeciwko zabijaniu zarodków. Bóg dał nam wiedzę, a naszym zadaniem jest korzystanie z niej w sposób mądry i odpowiedzialny. W mojej ocenie można w sposób odpowiedzialny i mądry korzystać z in vitro. Każda regulacja, nawet najbardziej liberalna, będzie lepsza niż to co mamy teraz, brak regulacji i wolna amerykanka. I na koniec: każdy z nas ma własne sumienie i niech decyduje w swoim imieniu.
Posłanka Marzena Wróbel, posłanka niezrzeszona:
[i]Pozwolicie, że wypowiedzi posłanki Marzeny Wróbel Wam nie zrelacjonujemy. Wiele z Was jest w ciąży, oczekuje na dzieci adopcyjne.... To wrażliwy okres w Waszym życiu, przepełniony pięknym oczekiwaniem, nie powinniście się denerwować. W skrócie: pani Wróbel i Episkopat mówią jednym głosem do tego stopnia, ze czasem pani posłanka mówiła „Ja jestem przekonana i Episkopat, że...”[/i]
Posłanka Lidia Gacek z PO:
„Leczenie to nie tylko naprawa danego organu, ale również wszystkie działania, które doprowadzają do funkcjonowania narządu w danym zakresie. Przeszczepienie serca nie spowoduje, że wyleczymy serce, ale to, że człowiek z przeszczepionym sercem może żyć wiele lat. To, że nie jesteśmy w stanie usunąć u wielu par przyczyny niepłodności, ale możemy umożliwić im bycie rodzicami dzięki in vitro – i to jest leczenie.
Posłanka Iwona Śledzińska Katarasińska z PO:
„Ze swoim poglądem należę do większości, bo większość Polaków akceptuje in vitro i zaakceptowało rządowy program refundacyjny. Jeśli tutaj tak wiele mówiono o godności osoby ludzkiej to właśnie ta ustawa, regulacja tej metody, która jest normalną procedurą medyczną, mają na celu ochronić godność człowieka kobiety, która się tej metodzie poddaje i tego człowieka, który dzięki tej metodzie powstaje. Nie znalazłam żadnych racjonalnych uzasadnień dla stanowiska Prawa i Sprawiedliwości. (...)
Jeszcze mam taką refleksję: cała Europa jest głupia,w ogóle nie ma katolików, sami lewacy no tak to Państwo z Prawa i Sprawiedliwości przedstawiacie. Rewolucyjny wynalazek medyczny stosowany w całej Europie, za który twórcy otrzymali nagrodę Nobla,a tylko my jedni chcemy udowodnić, że jeśli jesteś katolikiem to nie masz prawa do szczęścia i dziecka”
Posłanka Anna Zalewska z PiS:
„Metoda in vitro nie jest leczeniem i przykro mi, Paani Marszałek, ale nie jest też dla nas protezą, bo dziecko nie jest protezą. Mówi się, że niepłodność dotyka 1,5 miliona par to jest tylko szacunek,nie ma żadnych danych, nie ma badań. Ustawa rządu nie zabezpiecza nikogo i niczego, a już na pewno nie ludzkiego embrionu. Można go zamrażać przez 20 lat, można go opłacać, a kto będzie windykować?”
Poseł Łukasz Krupa z Koła Poselskiego Ruchu Palikota:
„80% polaków deklaruje się jako katolicy i to nie przeszkadza społecznemu poparciu dla in vitro, ponieważ ci ludzie realizują swoją wiarę dając życie, wychowując dzieci, kształcąc je. (...)
Miałem okazję odwiedzić jedną z największych w Polsce klinik in vitro i polecam każdemu, kto chce głosować przeciwko in vitro, aby pojechał, zobaczył zdjęcia dzieci przesyłane lekarzom – jak dzieciaki rosną. Żeby zobaczył ludzi mających dwójkę, trójkę dzieci, których by nie było gdyby nie ta metoda.
Biologia i niepłodność nie znają barw ani szyldów politycznych i statystycznie z obu stron politycznych, i po lewej, i po prawej, są politycy, którzy w domu wychowują dzieci poczęte metodą in vitro, bo nie było dla nich innej szansy na dziecko.(...)
Warto byłoby zastanowić się nad kwestią dawstwa rodzinnego. Co stoi na przeszkodzie, jeśli siostra siostrze zdecyduje się oddać komórkę?(...)
Warto byłoby też rozważyć obowiązek informowania pacjenta, który jest leczony onkologicznie o tym, aby mógł przed zabiegiem, który pozbawi go płodności, złożyć swoje nasienie w banku nasienia, aby mógł w przyszłości zostać rodzicem.
Koło Ruch Palikota poprze oczywiście projekt rządowy i będzie głosować przeciwko projektowi zgłoszonemu przez Prawo i Sprawiedliwość.”
Poseł Kępiński z SLD:
„Chciałbym się zwrócić do prawej strony: czy macie państwo świadomość, ze pierwsze dzieci urodzone dzięki in vitro to są dziś dorośli ludzie? Uważam, że takie stygmatyzowanie, sekowanie tych ludzi jest po prostu podłe. I tym bardziej jest mi przykro, że wasi mocodawcy, a mówię tutaj o Episkopacie, przekonali was do tego”
Posłanka Anna Sobecka z PiS:
„Czy prawdą jest, że skuteczność ivf wynosi zaledwie kilka procent? Jakie zagrożenia zdrowotne wynikają z in vitro? I czy procedura redukcji ciąż wynikająca z in vitro jest dopuszczalna? Czy człowiek w stanie embrionalnym może być przedmiotem własności? Kto jest właścicielem? Przez jaki okres? Czy akceptowalna etycznie jest procedura, w wyniku której powstaje dziecko trojga rodziców (zamiana jądra mitochondrialnego w komórce jajowej)? Czy wolno używać komórek po śmierci dawców? Proszę o odpowiedź na piśmie na moje pytania!”
Poseł Krzysztof Szczerski z PiS:
„Jakie obywatelstwo ma zarodek wywieziony z Polski?"
A potem rozpoczęły się odpowiedzi na pytania i samo głosowanie, niestety już przy tym nas nie było.
Oglądały, omawiały i relacjonowały dla Was:
Dagmara Weinkiper Halsing, Beata Radkiewicz, Monika Cieślik, Monika Bulmańska Wingett i Anna Krawczak
Zdjęcie - Wikipedia.