Warszawa, 04.III.2010 r.
Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności
i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”
ul. Południowa 30/6 m.4
04-789 Warszawa
tel. 0 794 553 745
e-mail: stowarzyszenie@nasz-bocian.pl
Pani Magdalena Bajer
Przewodnicząca Rady Etyki Mediów
ul.
Foksal 3/5, 00-366 Warszawa
Szanowna Pani Redaktor!
W imieniu Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” zwracam się do Pani z prośbą o zajęcie stanowiska wobec niepokojącego sposobu przedstawiania niepłodności w dwóch ostatnich produkcjach stacji TVN.
Pierwszym obrazem, który zwrócił naszą uwagę, jest serial „Majka” (emitowany w stacji TVN od poniedziałku do piątku o godz. 17.55), którego główna oś fabularna oparta jest o niemożność zajścia w ciążę przez żonę głównego bohatera, co implikuje poszukiwania matki zastępczej.
Mamy tu do czynienia z szeregiem merytorycznych nieścisłości czy wręcz nieuczciwości wobec widza:
- Przedstawianie niepłodności jako kary i następstwa dokonywanych aborcji. Jest to działanie kreślące w społeczeństwie obraz człowieka chorego na niepłodność, jako złego, występnego i winnego swojego nieszczęścia.
Żona głównego bohatera jest bohaterką negatywną, z którą widz się nie utożsamia. To właśnie ona jest niepłodna, a raczej bezpłodna, w wyniku dokonanej wcześniej aborcji. Stykamy się więc z piętnem bohaterki, która za swoją niemoralną decyzję została ukarana bezpłodnością. Zatem problem niepłodności pojawia nam się tutaj w kontekście winy i kary, a nie w kontekście choroby, jaką de facto jest.
- Przedstawianie klinik leczenia niepłodności, jako miejsc w których kompletnie nie bierze się odpowiedzialności za wykonywane zabiegi, co w prowadzić może do niewłaściwych skojarzeń w kwestii technik wspomaganego rozrodu, a zwłaszcza zapłodnienia pozaustrojowego.
Główna bohaterka, Majka, przychodzi do kliniki w celu wykonania badania cytologicznego, ale „omyłkowo” zostaje poddana inseminacji. Mamy tu do czynienia ze spiętrzeniem absurdów, co stoi w absolutnej sprzeczności z obowiązkiem rzetelności scenarzystów, reżysera i producentów oraz dostosowania fabuły formatu do realiów polskich: wykonywanie zabiegu inseminacji zawsze odbywa się przy udziale ultrasonografu, który obrazuje przesuwanie się cewnika wewnątrz jamy macicy. Pacjentka jest tego świadoma i ma możliwość śledzenia czynności medycznych na ekranie aparatu do ultrasonografii.
Przed zabiegiem inseminacji weryfikuje się dane osobowe pacjentki oraz numer PESEL, jak również z reguły pacjenci mają możliwość obejrzenia próbki nasienia pod mikroskopem.
- Przedstawienie badania cytologicznego szyjki macicy – jednego z podstawowych badań, które powinny wykonywać wszystkie kobiety – jako badania, podczas którego nie wiadomo co może się wydarzyć. Proszę zwrócić uwagę na to, że serial jest dedykowany - w znacznej części - młodej, kobiecej publiczności. Wobec ogromnej ilości zgonów spowodowanych nowotworami szyjki macicy w Polsce, dyskredytowanie badania cytologicznego jest ze wszech miar karygodne!
Pobór próbki cytologicznej jest pobraniem materiału z szyjki macicy i absolutnie nie przenika do jamy macicy. Badanie jest płytkie, nie towarzyszy mu ultrasonograf ani obecność cewnika (katetera). Inseminacja polega na umieszczeniu spreparowanego nasienia w jamie macicy za pomocą cewnika wprowadzanego przez szyjkę macicy. Nie ma możliwości wykonania inseminacji pod pretekstem cytologii i odwrotnie, są to zabiegi zupełnie odmiennej natury medycznej i równie niedorzecznym byłoby sugerować, iż pacjentowi, który zgłosił się na wizytę stomatologiczną, usunięto odciski ze stóp, a pacjent nie był w stanie się zorientować na bieżąco w popełnianym błędzie.
- Dodatkowo od 06.11.2008 roku, kiedy to Sejm przyjął ustawę o zmianie Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, z której wynika, iż „matką jest kobieta, która urodziła”, nastąpiła praktyczna likwidacja macierzyństwa surogacyjnego. Polska doktryna prawa cywilnego przyjmuje, że umowy dotyczące ˝łona do wynajęcia˝ z mocy samego prawa są nieważne i nie mogą wywoływać skutków prawnych (art. 58 Kodeksu Cywilnego).
Zatem fabuła, której osią jest decyzja małżonków, aby zatrudnić matkę zastępczą, jest podwójnie nieetyczna i dezorientująca społecznie: po pierwsze propaguje czyny, które są legislacyjnie niejednoznaczne, po drugie sugeruje, iż kliniki leczenia niepłodności wspierają ten proceder i/lub nie są zainteresowane ochroną interesów własnych pacjentów i polskiego prawa.
Drugim tytułem, który nas zaniepokoił, jest serial „Klub Szalonych Dziewic”, którego emisję rozpoczęto we wtorek 02.III.2010 o godz. 21.30. Tu także możemy zaobserwować mocno zastanawiający kontekst, w jakim przedstawia się niepłodność i jej leczenie. Kolejno:
- Wspieranie społecznego mitu, że in vitro to realizacja kaprysu ludzi zamożnych, zabieg wykonywany w sytuacjach, kiedy nie wiadomo czy jest konieczny, a zatem wiąże się z podwójną lekkomyślnością: starającej się pary i lekarzy.
Zagadnienie zapłodnienia in vitro pojawia się już w pierwszej scenie pierwszego odcinka i jest natarczywie podejmowane przez męża jednej z głównych bohaterek. Uderzające jest to, że przedstawiona para nie jest poddana żadnemu leczeniu (wspomniana bohaterka stwierdza „nawet nie wiem, czy jestem niepłodna”- zatem scenarzyści każą nam się domyśleć, iż nie wiadomo nic na temat diagnozy ani tego, czy w ogóle zaczęto ją stawiać), a jednak jej mąż śmiało proponuje zastosowanie środków zaradczych: inseminacji i in vitro, choć obie te metody należą do metod ART, metod rozrodu wspomaganego, które stosuje się w sytuacjach uzasadnionych po przeprowadzeniu zaawansowanej diagnostyki.
- Dyskredytowanie dzieci, które urodziły się dzięki leczeniu metodą zapłodnienia pozaustrojowego.
Bohaterowie, w swoich rozmowach o zapłodnieniu in vitro, używają następujących sformułowań: „nie chcę mieć dziecka ze słoika”, „dzieci z probówki dymią, świecą, bulgoczą oraz - jak stwierdza bohaterka serialu - „chcę mieć dziecko, a nie zrobić je”. Uważamy te sformułowania za urągające godności naszych dzieci poczętych drogą in vitro i inseminacji. Są to określenia obraźliwe i nawołujące do dyskryminacji zarówno osób niepłodnych, jak i ich potomstwa.
- Kreowanie negatywnego wizerunku osoby chorej na niepłodność.
Podobnie jak w przypadku serialu „Majka”, tak w „Klubie Szalonych Dziewic” stroną inicjującą decyzję o leczeniu i samo leczenie, jest bohater negatywny. Mąż Karoliny, granej przez aktorkę Annę Dereszowską, jest postacią, z którą widz się nie utożsamia, który traktuje swoją żonę w sposób przedmiotowy, jako dostarczycielkę dziecka.
Szanowna Pani Redaktor do Stowarzyszenia wpłynęło wiele listów z prośbą o reakcję na podobne słowa wypowiadane w mediach. Niepokoi nas fakt, że niepłodność – choroba społeczna sklasyfikowana przez międzynarodową organizację zdrowia WHO - i jej leczenie są tym samym bagatelizowane jako problemy lub stanowią przyczynek do kąśliwości i przedstawiania ich w krzywym zwierciadle. Jest to nieuczciwe społecznie i niezgodne ze stanem faktycznym. Jest to również naruszenie podstawowych dóbr osobistych człowieka, jego prawa do godności, szacunku i tolerancji - zwłaszcza wobec osób chorych! Zwracamy uwagę na to, że dzieci urodzone po in vitro, to dziś już często nastolatki, które również oglądają telewizję – i czego się dowiadują? Czy tego, że są szczególnie kochane, bo rodzice musieli długo się o nie starać? Nie! Dowiadują się, że powstały w słoiku, bo ich matki w przeszłości dokonywały lekkomyślnych aborcji!
Pani
Redaktor. 04.V.2009 roku wystosowaliśmy „Apel do mediów, rzecznika praw
obywatelskich i rzecznika praw dziecka o obronę praw obywateli RP
poczętych metodą in vitro” (http://wyborcza.pl/1,75478,
My,
Stowarzyszenie ludzi zmagających się z chorobą niepłodności, rodziców,
którzy mają dzieci, dzięki temu, że przeszli leczenie prosimy Radę
Etyki Mediów o ustosunkowanie się do poruszonych przez nas kwestii, a z
naszej strony chcemy zaprotestować przeciwko propagowaniu fałszywego
obrazu niepłodności i metod jej leczenia, oraz dyskredytowania rodzin,
które borykały się z tym problemem. Prosimy o zwrócenie uwagi na
szkodliwość takich działań i być może nieodwracalne skutki
niefrasobliwości autorów ww. seriali. Jeśli choć jedna kobieta
zrezygnuje z badania cytologicznego w obawie przez nieplanowaną ciążą i
choć jedna para przestraszy się „świecącego dziecka” i choć jedno
dziecko poczęte dzięki metodzie in vitro poczuje się z tego powodu
gorsze czy niepotrzebne społeczeństwu to będą to straty nie do
naprawienia. Proszę też mieć na uwadze fakt, że za każdym obraźliwym i
dyskryminującym słowem o niepłodności stoją prawdziwi – nie serialowi –
ludzie, tysiące par na co dzień walczących o rodzicielstwo i tysiące
dzieci, które dzięki leczeniu przyszły na świat.
Z nadzieją na zrozumienie naszej prośby pozostaję z poważaniem
W
imieniu Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania
Adopcji „Nasz Bocian”
Barbara Szczerba
Wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia