[image:32101 nolink="0"]
O KSIĄŻCE
Unikatowa pozycja na rynku literatury o rodzicielstwie w aspekcie adopcji, praktyczne i długoletnie doświadczenie namalowane pędzlem pozytywnych emocji przez matkę adopcyjną i biologiczną.
Prawdziwa historia, która przekazuje praktyczną wiedzę na temat formalnej strony adopcji, jednocześnie inspiruje do poszukiwania własnych emocji, wzruszeń, a także spokojnego przyjęcia realnych trudów adopcyjnych narodzin swojego dziecka.
W każdym słowie tej książki dostaniesz potężną dawkę energii i siły do patrzenia na macierzyństwo szeroko otwartym sercem:
[list]
[*]zobaczysz ,nieznane ci dotąd, blaski Twojego największego skarbu, jakim jest twoje dziecko, niezależnie od tego, jakiego macierzyństwa doświadczasz: adopcyjnego czy biologicznego;
[*]doświadczysz cudu narodzin adopcyjnego dziecka w całym spektrum piękna i bólu, jakiego doświadcza matka;
[*]poczujesz się pewnie i bezpiecznie jako najzwyklejsza matka wśród innych matek, ale najlepsza i jedyna dla twojego dziecka;
[*]zyskasz wiedzę, jak krok po kroku przejść drogę odnajdywania swojego adoptowanego dziecka, łącząc w tej trasie dwie ścieżki: formalną i emocjonalną;
[*]zrozumiesz, że przejście przez procedurę adopcyjną nie musi być tylko suchym aktem formalności i zmagań z bezdusznością urzędników i prawa;
[*]zdobędziesz przyjaciół, których przed przeczytaniem tej lektury, trudno było dostrzec w ludziach wokół siebie;
[*]dowiesz się, ile wartości niesie ze sobą adopcja, i czy możesz w niej odnaleźć korzyści zarówno dla ciebie, Twojego partnera, jak i Twojego życia w ogóle;
[*]przejdziesz przez cały proces adopcyjny wraz z emocjami, jakie mu mogą towarzyszyć, tym samym dając sobie większe podstawy do podjęcia decyzji, czy podążyć drogą adopcji;
[*]przygotujesz się na przyjęcie Twojego adopcyjnego dziecka do rodziny w każdym aspekcie jego narodzin.
[/list]
OD AUTORKI
Cóż można napisać we wstępie książki, która, z założenia autorki, ma być zbiorem rzeczywistych faktów, dotyczących tak emocjonalnego tematu, jakim bez wątpienia jest adopcja. Pomyślałam, że przybliżę czytelnikom swoją postać, aby prezentowane w niniejszej książce podejście do tematu adopcji mogło być odbierane bardzo osobiście. Postaram się również wytłumaczyć, dlaczego pozwoliłam sobie na tę publikację, która pokazuje moje przemyślenia, emocje oraz wrażenia ułożone w schemacie procesu adopcyjnego. Pragnę nadać jak najwięcej czułości temu niesłychanie sformalizowanemu rodzeniu się dzieci „z serduszka a nie z brzuszka”.
Jestem osobą pełną optymizmu i energii wyzwalanej w każdej sekundzie i wysyłanej w świat m.in. w celu ulepszania tego świata. Spotykam się często z określaniem mnie jako osoby ciekawej, która ma dużo interesujących doświadczeń życiowych. Chętnie przekazuję innym swoje doświadczenia w różnych formach, ale przede wszystkim szczerze i z głębi serca. Czuję się osobą spełnioną jako kobieta biznesu, jako żona, jako matka wspaniałych dzieci, jako przyjaciółka tych, z którymi sprawdziliśmy się w biedzie, jako atrakcyjna kobieta, jako… po prostu jestem i czuję się szczęśliwa. Żyję intensywnie, pełnią życia, odnajdując wielkie radości, które za każdym razem przenoszą mnie jak najdalej od trosk i zmartwień leżących na półce codzienności lub przynoszonych z prądem rozpędzonego życia. Moje spełnienie to również moje marzenia – te zrealizowane i te, które się rodzą, podsycając moją pasję życia. Stoję przed kolejnym wielkim życiowym wyzwaniem – zmianą stylu życia i przejściem z wielkomiejskiego pędu za karierą w spokojny, wiejsko-sielski żywot współistnienia w zgodzie z przyrodą i swoją własną naturą. Ten zakręt pokonuję razem z moimi dziećmi, aby nie umknęło mi ich życie pomiędzy pracą a troską o byt rodziny.
Jako matka nie rodziłam moich córek. Odnalazłam je w innych rodzinach, w których „zaplątały” się niejako przez przypadek. Uważam, że odnajdywaniu swoich dzieci potrzeba poświęcić więcej czasu, uwagi, zastanowienia, ponieważ adopcja wciąż jest tematem tabu, spychanym poza ogólnie rozumianą normalność. Ci, którzy adoptowali, skrywają swoje tajemnice w poczuciu osamotnienia, w poczuciu odmienności. Ci, którzy zajmują się adopcją, muszą w pewnym sensie skrywać tajemnicę z uwagi na prawo, ukrywając przy tym pewne informacje dotyczące tego tematu. I tak narasta skorupa tajemniczości wokół tego dość już społecznie powszechnego zjawiska. Kiedyś in-vitro było takim zamkniętym tematem, a jednak udało się go wyzwolić. Jest to zagadnienie kontrowersyjne, trudne, ale już nietajemnicze. Adopcja jest mniej kontrowersyjna, ale wciąż tajemnicza, a tym samym łatwo zabarwiana pejoratywnie lub choćby niedopowiedziana. O adopcji się nie mówi albo mówi się półgębkiem. W mediach o adopcji mówi się mało, co jakiś czas wywołując chwilowe zainteresowanie tematem, najczęściej w kontekście bohaterskich czynów i cudownych historii o dzieciach adoptowanych lub w kontekście wzbudzania współczucia wobec dzieci, które wciąż nie zostały adoptowane. To medialne traktowanie adopcji dalekie jest od przedstawiania jej rzeczywistego obrazu. Wywołują natomiast mieszane uczucia u osób doświadczonych w adopcji, które łatwo dostrzegają pobieżne, a nawet błędne podawanie faktów.
Zebrałam dużo doświadczeń – tych pozytywnych i tych negatywnych – w różnych sytuacjach związanych z adopcją (różne ośrodki adopcyjne, różna dojrzałość naszej rodziny w momencie pojawienia się dziecka, różny wiek córek w chwili ich odnalezienia). W trakcie zdobywania tych doświadczeń wciąż umacniało się we mnie jedno spostrzeżenie, że adopcję trzeba odczarować, trzeba o niej mówić z wielu perspektyw, nadając jej wymiar naturalności, by nie odczuwać w żołądku skurczu takiego jak ten, który czuję, gdy po raz kolejny głośno wypowiadam: Ja nie rodziłam moich córek, a w odpowiedzi zbyt często jeszcze słyszę krępujące milczenie. Chcę odczarować adopcję zarówno w rozumieniu zdjęcia woalu tajemniczości z przebiegu samego procesu, jak i sprowadzenia aktu adopcji na ziemię z jej stereotypowych szczytów altruizmu i heroiczności. Zależy mi na tym, żeby upowszechnić adopcję i pokazać jej normalność jako drogi dojścia do macierzyństwa. Przecież nie jest ona niczym innym jak zaspokojeniem pragnienia bycia rodzicem. Liczę, że pomogę dzieciom w domach dziecka, które nie są adoptowane przez ludzi, którzy mogliby, w głębi duszy chcieliby, ale uznają, że tak bohaterski czyn jest poza ich możliwościami. Liczę również, że pomogę rodzicom adopcyjnym, którzy są przed, w trakcie i po narodzinach ich adopcyjnych dzieci. I wreszcie liczę, że tym samym pomogę także moim córkom, skazanym na nierozerwalne życie z pojęciem adopcji, z przymiotnikiem „adoptowana”, aby nie czuły się inne w tak znaczącym stopniu, w jakim ja czułam się jako matka adopcyjna.
Postaram się zwrócić uwagę czytelnika na pozytywne skutki przejścia przez adopcję. Zaryzykuję stwierdzenie, że rodzice adopcyjni rzadziej się rozwodzą, ponieważ mają doskonale „przepracowany” swój związek w trakcie zdobywania kwalifikacji na rodziców. Mają wysoki poziom dojrzałości do rodzicielstwa i są gotowi przechodzić trudy tego rodzicielstwa zawsze razem. A gdy popatrzymy na in-vitro, zauważymy, że często „poszukiwanie rodzicielstwa” staje się przyczyną rozstań. Nikt nie pomaga takim parom dojść do swoich głębokich motywacji posiadania dziecka, a ta motywacja jest niezbędna, gdy zostają sam na sam z bardzo trudnym emocjonalnie i fizycznie tematem walki o rodzicielstwo. Podobnych trudności doświadczają rodzice, których biologiczne rodzicielstwo często napotyka na trudności przerastające siłę związku.
Jako praktyk procesu adopcyjnego chcę dać poczucie bezpieczeństwa i rzetelną wiedzę o adopcji tym, którzy rozważają adopcję, ale jeszcze się wahają i poszukują odpowiedzi na ważne pytania, ślęcząc nocami na forach internetowych i znajdując wątpliwej jakości informacje. Proces adopcyjny ma ogólne ramy ustalone przez prawo, jednak trudno znaleźć wiarygodne i zebrane w całość informacje o pełnej procedurze, systematycznie ułożonej, z jednoczesnym pokazaniem towarzyszących temu procesowi emocji rodziców. A co po adopcji? Przecież wtedy zaczyna się zupełnie nowy rozdział życia rodziców. Znów poszukiwanie odpowiedzi na pytania, które u rodziców adopcyjnych mogą brzmieć inaczej, choć dotyczą tego samego – dotyczą rodzicielstwa po prostu. Wiedzą i doświadczeniami z tego, co spotkałam po swoich dwóch adopcjach, dzielę się z czytelnikami, aby to poczucie bezpieczeństwa, wypracowane w procesie adopcyjnym, umacniało się z każdym dniem wypełniania roli rodzica.
Niniejsza książka jest pierwszym krokiem globalnych działań programu „Adoptować po ludzku”, który zmierza do upowszechnienia piękna adopcji. Wyobraź sobie świat, w którym rodzinna opieka zastępcza jest w całości realizowana w rodzinach adopcyjnych, przy wsparciu rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka. Dzięki ułatwionemu procesowi, dużemu wsparciu i zrozumieniu społecznemu rodziny adopcyjne rosną jak grzyby po deszczu, minimalizując tym samym liczbę dzieci wychowywanych w placówkach, w aurze urzędniczego obowiązku. A teraz pomyśl, że ten świat może być również twoim udziałem. Jeżeli po przeczytaniu książki dostrzeżesz, że warto polecić ją komuś, przekaż mu informację o możliwości zakupu, ale nie samą książkę. Dołożyłam wszelkich starań, żeby z jednej strony koszty wydania tej książki były jak najniższe, zwiększając tym samym jej dostępność, a z drugiej strony – żeby honorarium za włożoną pracę dawało mi możliwości, motywację i środki do kontynuowania prac wdrażających w życie program „Adoptować po ludzku”. Dziękuję za zrozumienie, uszanowanie moich praw autorskich i dołożenie swojej cegiełki do budowania szczęścia wokół adopcyjnego rodzicielstwa.
Stowarzyszenie "Nasz Bocian" jest patronem książki.
Książkę można kupić na stronie wydawnictwa i w dobrych ksiegarniach.
Możesz także polubić stronę książki na facebooku.