Poniższy tekst został wygłoszony 20 marca 2013 roku w polskim Sejmie podczas debaty "o niepłodności przy okrągłym stole" zorganizowanej przez Panią poseł Małgorzatę Kidawę Błońską i Stowarzyszenie NASZ BOCIAN. Debatę objęła honorowym patronatem Marszałek Sejmu RP Ewa Kopacz.
Konieczność otoczenia pacjentów poddających się leczeniu niepłodności terapią psychologiczną i zapewnienia im przynajmniej jednej konsultacji psychologicznej w ramach leczenia niepłodności, stanowi postulat Stowarzyszenia NASZ BOCIAN skierowany do Ministerstwa Zdrowia i został przedstawiony również wszystkim polskim placówkom leczenia niepłodności jako standardowy element terapii w ośrodku spełniającym europejskie normy pacjenckie.
Bogda Pawelec skierowała swoje słowa do obecnych na sali polityków, przedstawicieli ośrodków leczenia niepłodności oraz do reprezentantów europejskich organizacji pacjenckich reprezentowanych przez Clare Lewis Jones, prezeskę Fertility Europe.
Coraz więcej klinik leczenia niepłodności uważa za sensowne podjęcie współpracy z psychologiem, bądź z psychoterapeutą. Niektórzy jednak nadal mają wątpliwości czy jest to celowe, czasami wręcz odradzając swoim pacjentom zwracanie się o taką pomoc utwierdzając ich w przekonaniu, że psycholog może im "dodatkowo namieszać w głowie,a wtedy na pewno już nie zajdą w ciążę".
Postaram się przedstawić argumenty za korzystaniem w trakcie leczenia niepłodności z pomocy psychologicznej, a w szczególnych przypadkach z psychoterapeutycznej.
Jestem przekonana, że wykwalifikowani psychologowie powinni być włączeniu do programu leczenia niepłodności na każdym poziomie, a zawłaszcza w przypadku korzystania z procedur wspomaganego zapłodnienia, czy decyzjach o adopcji prenatalnej.
Chcę również naświetlić na czym tak naprawdę powinna polegać rola psychologa i jak może on znaczący sposób zwiększyć efektywność działań lekarzy.
Ważne jest także, aby sami lekarze powinni mieć podstawową umiejętność rozpoznawania problemów psychologicznych, zwłaszcza depresji u swoich pacjentów, bowiem te niezauważone i nieleczone mogą w istotny sposób utrudnić proces leczenia i procedury wspomaganego rozrodu znacząco obniżając ilość ciąż.
[center]Leczenie niepłodności to długi proces.[/center]
Zacznijmy od tego, że leczenie niepłodności zwykle trwa długo, czasami ciągnie się latami, a do klinik proponujących metodę in vitro trafiają zwykle pacjenci po wielu latach nieskutecznego leczenia, co prawie zawsze powodują ogromne spustoszenie emocjonalne u obojga partnerów.
Po mniej więcej dwóch latach starań u kobiety bardzo często pojawia się depresja. I nie chodzi o zwykły smutek, czy przygnębienie, ale o zmasowane objawy dystymii, często zmuszających do zaordynowania leków antydepresyjnych.
Przytaczając badania harwardzkie Alice Domar sprzed ponad 20 lat wiemy, że w przypadku niepłodności połączonej z depresją szanse lekarza na doprowadzenie do ciąży technikami wspomaganego rozrodu są około 35% mniejsze niż wtedy, kiedy pacjentka w trakcie procedury nie jest depresją dotknięta.
[center]Depresja jako następstwo niepłodności.[/center]
Depresję można porównać do ciężkiej, mosiężnej bramy, która przeszkadza lekarzowi mimo jego wiedzy, doświadczeniem i doskonałego sprzętu wykonać zabieg z maksymalną skutecznością.
To trochę karkołomne I niepotrzebne działanie. Wystarczyłoby, żeby lekarz chciał i potrafił zdiagnozować na podstawowym poziomie, czy kobieta jest w stanie depresji I odesłać ją do specjalisty.
Kiedy wyniki na to pozwalają nic się nie stanie, jeśli zabieg zostanie odroczony na niedługi czas, bowiem leki antydepresyjne wzmocnione działaniami terapeutycznymi potrzebują około trzech czterech miesięcy, żeby zadziałały.
Jeśli nie ma czasu, bo na przykład rezerwa jajnikowa jest niska musi wystarczyć sama interwencja terapeutyczna. I tak będzie to znacznie korzystniejsze niż przeprowadzenie zabiegu w trakcie trwania depresji.
[center]Inne konsekwencje psychologiczne niepłodności.[/center]
Metaforyczna mosiężna brama to nie tylko depresja. To wiele innych problemów niszczących ludzi dotkniętych niepłodnością i uderzających w proces diagnozy i leczenia.
[center]Wstyd.[/center]
To przede wszystkim wstyd związany z samym faktem bycia niepłodnym, bo niepłodność dla wielu Polaków jest niemal tak samo wstydliwa jak choroba weneryczna. Stygmatyzuje człowiek w społeczeństwie jako kogoś gorszego.
„Co z ciebie za facet! Nie potrafisz zrobić dzieciaka ? Ja ci pomogę”, stwierdza podchmielony wujek na spotkaniu rodzinnym.
„Gdybyś naprawdę chciała mieć dziecko, tobyś sobie zaadoptowała, ale ty wolisz robić karierę” – komentuj koleżanka sama zła, bo jest w kolejnej, niechcianej ciąży.
[center]Strach.[/center]
Niektórzy pacjenci żyją w obawie, że być może ich dziecko faktycznie urodzi się z wielką bruzda na pół twarzy?
"Dzieci z probówki są realizacją idei Frankensteina-tak powiedział ksiądz Pieronek, a on przecież wie co mówi".
"Nie potrzeba nam takiego dziecka w rodzinie", kobieta słyszy od teściowej . Ba! Czasami od własnej matki.
[center]Tajemnica.[/center]
Bardzo wiele par ukrywa niepłodność i nie są to osoby słabe, czy zastraszone. To menadżerowie, prawnicy, artyści, nauczyciele, lekarze. Nawet im przyznać się do niepłodności nie jest łatwo ,a co powiedzieć o osobach z małych miasteczek i wsi?
[center]Izolacja.[/center]
Sporo par coraz bardziej izoluje się od otoczenia nie przyznając się do niepłodności, pełni zazdrości o cudze dzieci, której się wstydzą, bo przecież tak naprawdę nikomu źle nie życzą.
Jeśli mają odwagę nie robić z niepłodności tajemnicy to i tak cierpią, bo wokół rodzą się dzieci ich rówieśników, młodszego rodzeństwa. Zatem uśmiechają się, gratulują, ale w domu płaczą, złorzecząc Panu Bogu i losowi.
[center]Poczucie winy.[/center]
Bywa, że żyją w poczuciu winy, niestety często wzmacnianym przez lekarza, że za późno zabrali się za leczenie, Nikt ich jednak nie pyta dlaczego zwlekali, a tak naprawdę tyle powodów, ile osób.
Dla przykładu: wiele moich pacjentek starających się o dziecko w późnym wieku wcześniej przechodzi długoterminową psychoterapię, zanim zdecydują się na związanie z mężczyzną na stałe. Bo muszą przełamać lęk i obawę, że każdy mężczyzna to taki sam drań jak jej ojciec, często szanowany pan dyrektor, ordynator, mecenas, który w domu zamieniał się w potwora, pił, zdradzał matkę bił i upokarzał ją i dzieci.
Czy mogła wcześniej począć dziecko żyjąc z przekonaniem, że oddanie się mężczyźnie kończy się upodleniem i upokorzeniem?
[center]Emocjonalna huśtawka.[/center]
Ludzie chorujący na niepłodność żyją na huśtawce od nadziei do rozpaczy, od jednego cyklu do następnego, od jednego zabiegu do kolejnego, tracąc co miesiąc resztki nadziei, że kiedykolwiek zostaną rodzicami.
A to przecież nie fanaberia mieć dziecko. To potrzeba biologiczna, żeby zostawić cząstkę siebie na ziemi, kiedy nas zabraknie.
To prawo natury i nie da się go w prosty sposób zastąpić adopcją.
[center]Prawo do pomocy psychologicznej.[/center]
Zatem korzystajcie z pomocy wykwalifikowanych psychologów i psychoterapeutów, którzy są doświadczeni w pacy z pacjentami chorującymi na niepłodność.
Psycholog powinien posiadać specjalizację z psychologii klinicznej, a psychoterapeuta licencję Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, lub Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.( ten rodzaj wykształcenia spełnia wymogi Unii Europejskiej do wykonywani tego zawodu).
Domagajcie się od swojego lekarza, żeby Wam taką usługę zapewnił. Jeżeli w miejscu, w którym się leczycie nie jest zatrudniony psycholog,, zapytajcie o adres psychologa, z którym placówka współpracuje.
Protestujcie na komentarze lekarzy, że rozmowa z psychologiem przeszkodzi wam w leczeniu, bo to nieprawda.
Niektórzy lekarze tak twierdzą, bowiem pacjent korzystający z pomocy psychologa staje się pacjentem świadomym i zaczyna domagać się od lekarza swoich praw- na przykład przestaje zgadzać się na czekanie godzinami na wizytę, mimo, że płaci za nią sporą kwotę. Chce mieć prawo do zadawania pytań na temat swojej choroby, oczekuje traktowania jak partnera w leczeniu, a nie jak kogoś, kto powinien podporządkować się bez słowa woli lekarza.
Bądźcie świadomi, że lekarz w dobrze pojętym Waszym i swoim interesie powinien sam zasugerować Wam wizytę u specjalisty. Nie będziecie wtedy utrudniać leczenia swoimi lękami, depresją i niską samooceną.
Nie zgadzajcie się na komentarze, że skoro chcecie mieć dziecko to musicie cierpieć.
Sam fakt niepłodności jest wystarczającym cierpieniem i nikt nie powinien dokładać do niego czegoś więcej.
Macie prawo wymagać od swojego lekarza, żeby Was wysłuchał, był cierpliwy i współczujący, bowiem chorujecie na jedną z cięższych chorób. Wasze odczucia są takie same, jak osób chorujących na choroby nowotworowe, czy ciężkie schorzenia kardiologiczne.
Kiedy Wasz lekarza będzie reagował na Wasze problemy emocjonalne mosiężna brama może bez problemu otworzyć się na oścież – zostanie wtedy tylko gotowy do trudnego zabiegu pacjent i doświadczony lekarz.
I pamiętajcie, proszę :
To zawsze my – lekarze, psychologowie, pielęgniarki jesteśmy dla Was- Pacjentów, nigdy Pacjenci dla nas.
Bogda Pawelec
psycholog kliniczny II stopnia
od 1992 roku certyfikowany psychoterapeuta
Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego