[size=13]„Mam nadzieję, że są najszczęśliwszymi rodzicami na świecie”[/size]
[size=13]Rozmowa z Zofią, dawczynią komórki[/size]
[size=13]Nasz Bocian: Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś o możliwości zostania dawczynią? Jakie myśli i uczucia to w Tobie wzbudziło?[/size]
[size=13]Zofia:[/size] Gdy zaczęłam się interesować tematem in vitro (byłam już świadoma tego, że taka droga nas czeka) zaczęłam się udzielać na forum Naszego Bociana. Tam poznałam pewną kobietę, dla której właśnie jedyną szansą na dziecko była albo adopcja zarodka, albo adopcja komórki, ponieważ miała przedwczesną menopauzę. Zaczęłam z nią korespondować prywatnie, to ona mi opowiedziała, jak wygląda in vitro. Zaczęła też mówić o sobie, że właśnie jedyną szansą, aby została matką, jest "łaskawość" innej kobiety, która podchodzi do programu i ma "nadprogramowe" komórki. Z racji tego, że jestem młoda podejrzewałam, że będę miała sporo komórek. Od razu naszła mnie myśl, aby część z nich oddać i sprawić, by- niekoniecznie ta znajoma ale właśnie jakakolwiek kobieta, która ma taki sam problem- mogła zostać mamą. Oczywiście bardzo ciężko i przykro było mi zaakceptować fakt, że in vitro to nasze jedyne rozwiązanie, ale pocieszała mnie myśl, że mamy duże szanse na powodzenie, a przecież są pary, które nie mają takiej szansy w ogóle, lub mają ją tylko dzięki komórkom albo adoptowanym zarodkom. Oni dopiero mają ciężko, na pewno strasznie cierpią z tego powodu. Bardzo mnie wzruszyło opowiadanie tej znajomej o jej walce o dziecko, podziwiałam jej upór, że mimo kilku prób in vitro nadal się nie poddaje i walczy o to małe serduszko pod własnym sercem. Od niej dowiedziałam się, że istnieje możliwość podzielenia się swoimi komórkami jajowymi i wtedy postanowiłam, że jeśli będzie tylko taka możliwość to je oddam.
[size=13]Na jaki rodzaj dawstwa się zdecydowałaś (program z dzielonymi komórkami, gdzie biorczyni płaci połowę kosztów stymulacji dawczyni, dawstwo planowe, dawstwo rodzinne, dawstwo spontaniczne podczas własnego programu ivf)?[/size] Przy obu podejściach do własnego zapłodnienia in vitro zdecydowałam się na dawstwo spontaniczne.
[size=13]Czy podjęłabyś tę decyzję ponownie, gdybyś znów stanęła w obliczu wyboru.[/size] Zdecydowanie tak
[size=13]Jak technicznie wyglądało przygotowanie do dawstwa gamet? Czy podpisałaś oddzielną umowę o przekazaniu swoich komórek jajowych? Czy Twoja decyzja została przyjęta przez personel medyczny z szacunkiem?[/size] Na kontrolnych usg, kiedy się sprawdza ilość pęcherzyków, lekarz się spytał czy- jeśli będą nadprogramowe komórki- chcielibyśmy oddać do adopcji. Ostateczna decyzja jednak zapadła w dniu punkcji. Ponieważ mam zespół policystycznych jajników PCOS, lekarz podejrzewał, że nie w każdym pęcherzyku będzie dojrzała komórka. Po pobraniu komórek przyszła do mnie Pani z zespołu medycznego z informacją, ile jest komórek i czy decydujemy się je oddać. Umowy żadnej nie podpisywałam, tylko w karcie informacyjnej był wpis, że cztery komórki zostały przekazane do adopcji.
[size=13]Czym była dla Ciebie decyzja o dawstwie? Czy odczuwasz jej skutki czy pozostawiłaś ją za sobą i nie wracasz do tego myślami?[/size] Nie wracam do tego myślami, mam tylko nadzieję, że jakiejś parze dzięki nim udało się mieć dziecko.
[size=13]Jaki stosunek do dawstwa komórek miał Twój partner?[/size] Pozostawiał decyzję mnie, przy czym był bardziej za oddaniem.
[size=13]Czy Twoja decyzja była decyzją trzymaną w sekrecie przed otoczeniem czy też więcej osób wiedziało o tym, że zdecydowaliście się podzielić swoim darem z inną parą?[/size] Wiedziała najbliższa rodzina, moi rodzice, teściowie, rodzeństwo i bliscy przyjaciele.
[size=13]Jak sądzisz, czy dawstwo i biorstwo są tematami, które należy poruszać w debacie publicznej i kierować na nie zainteresowanie polityków i mediów?[/size] Uważam, że trzeba o tym mówić, aby osoby, które nie są w temacie, zaczęły mieć świadomość, jak to rzeczywiście wygląda i z czym się wiąże.
[size=13]Czy uważasz, że dziecko powinno mieć po ukończeniu 18 rż dostęp do wiedzy o tożsamości swoich rodziców genetycznych? Czy sama chciałabyś takiego kontaktu?[/size] Powinno mieć, ale ja sama takiego kontaktu bym nie chciała.
[size=13]Jaki jest Twój stosunek do myśli, że gdzieś być może żyje dziecko posiadające połowę Twojego biologicznego dziedzictwa?[/size] Staram się o tym nie myśleć.
[size=13]Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w projekcie konferencji i opowiedzieć o swoim doświadczeniu?[/size] Może to kogoś przekona do podjęcia decyzji o oddaniu swoich gamet lub zarodków.
[size=13]Czy jest coś, co chciałabyś, jako dawczyni, przekazać przyszłym biorczyniom?[/size] Życzyć, aby przede wszystkim im się udało.
[size=13]Czy jest coś, co chciałabyś usłyszeć od pary biorców, której przekazałaś swoje komórki?[/size] Że są najszczęśliwszymi rodzicami na świecie :)
[size=13]Na jaki rodzaj dawstwa się zdecydowałaś (program z dzielonymi komórkami, gdzie biorczyni płaci połowę kosztów stymulacji dawczyni, dawstwo planowe, dawstwo rodzinne, dawstwo spontaniczne podczas własnego programu ivf)?[/size] Przy obu podejściach do własnego zapłodnienia in vitro zdecydowałam się na dawstwo spontaniczne.
[size=13]Czy podjęłabyś tę decyzję ponownie, gdybyś znów stanęła w obliczu wyboru.[/size] Zdecydowanie tak
[size=13]Jak technicznie wyglądało przygotowanie do dawstwa gamet? Czy podpisałaś oddzielną umowę o przekazaniu swoich komórek jajowych? Czy Twoja decyzja została przyjęta przez personel medyczny z szacunkiem?[/size] Na kontrolnych usg, kiedy się sprawdza ilość pęcherzyków, lekarz się spytał czy- jeśli będą nadprogramowe komórki- chcielibyśmy oddać do adopcji. Ostateczna decyzja jednak zapadła w dniu punkcji. Ponieważ mam zespół policystycznych jajników PCOS, lekarz podejrzewał, że nie w każdym pęcherzyku będzie dojrzała komórka. Po pobraniu komórek przyszła do mnie Pani z zespołu medycznego z informacją, ile jest komórek i czy decydujemy się je oddać. Umowy żadnej nie podpisywałam, tylko w karcie informacyjnej był wpis, że cztery komórki zostały przekazane do adopcji.
[size=13]Czym była dla Ciebie decyzja o dawstwie? Czy odczuwasz jej skutki czy pozostawiłaś ją za sobą i nie wracasz do tego myślami?[/size] Nie wracam do tego myślami, mam tylko nadzieję, że jakiejś parze dzięki nim udało się mieć dziecko.
[size=13]Jaki stosunek do dawstwa komórek miał Twój partner?[/size] Pozostawiał decyzję mnie, przy czym był bardziej za oddaniem.
[size=13]Czy Twoja decyzja była decyzją trzymaną w sekrecie przed otoczeniem czy też więcej osób wiedziało o tym, że zdecydowaliście się podzielić swoim darem z inną parą?[/size] Wiedziała najbliższa rodzina, moi rodzice, teściowie, rodzeństwo i bliscy przyjaciele.
[size=13]Jak sądzisz, czy dawstwo i biorstwo są tematami, które należy poruszać w debacie publicznej i kierować na nie zainteresowanie polityków i mediów?[/size] Uważam, że trzeba o tym mówić, aby osoby, które nie są w temacie, zaczęły mieć świadomość, jak to rzeczywiście wygląda i z czym się wiąże.
[size=13]Czy uważasz, że dziecko powinno mieć po ukończeniu 18 rż dostęp do wiedzy o tożsamości swoich rodziców genetycznych? Czy sama chciałabyś takiego kontaktu?[/size] Powinno mieć, ale ja sama takiego kontaktu bym nie chciała.
[size=13]Jaki jest Twój stosunek do myśli, że gdzieś być może żyje dziecko posiadające połowę Twojego biologicznego dziedzictwa?[/size] Staram się o tym nie myśleć.
[size=13]Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w projekcie konferencji i opowiedzieć o swoim doświadczeniu?[/size] Może to kogoś przekona do podjęcia decyzji o oddaniu swoich gamet lub zarodków.
[size=13]Czy jest coś, co chciałabyś, jako dawczyni, przekazać przyszłym biorczyniom?[/size] Życzyć, aby przede wszystkim im się udało.
[size=13]Czy jest coś, co chciałabyś usłyszeć od pary biorców, której przekazałaś swoje komórki?[/size] Że są najszczęśliwszymi rodzicami na świecie :)