Raport „In vitro – dar rodzicielstwa. Wyzwania kliniczne i systemowe" to efekt rozmów przy Okrągłym Stole, przy którym zgromadzili się eksperci, w tym nasza przewodnicząca Marta Górna. Dokument łączy głos lekarzy, prawników, ekonomistów, psychologów i pacjentów.
Liczby, które warto znać
Do programu zakwalifikowało się 41 333 par, wykonano ponad 10 000 kriotransferów zarodków (FET). Dla porównania: poprzedni program z lat 2013-2016 zakończył się 22 365 urodzeniami - obecny osiągnął porównywalny wynik w półtora roku.
Szacunki ekonomiczne wskazują, że do 2030 roku program może odpowiadać za ok. 5,3% wszystkich żywych porodów w Polsce, a ekonomiczny zwrot z urodzeń będących jego efektem szacuje się na 69,2 mld zł rocznie wobec średniej inwestycji publicznej na poziomie 0,75 mld zł rocznie. Autorzy tych wyliczeń sami zaznaczają jednak, że opierają się na zaledwie siedmiu miesiącach danych i benchmarku systemu hiszpańskiego - traktować je należy jako kierunek, nie pewnik.
Współczynnik dzietności w Polsce wyniósł ok. 1,09–1,1 w 2024 roku, liczba żywych urodzeń spadła do 252 tysięcy – najniżej od II wojny światowej. GUS prognozuje, że do 2060 roku Polska straci ok. 4,8 mln mieszkańców.
Dlaczego w programie zabrakło pieniędzy przed końcem roku
Program ruszył w czerwcu 2024 roku z budżetem 500 mln zł rocznie. W roku 2024 działał zaledwie 6 miesięcy, dlatego środki nie zdążyły się wyczerpać. Problem zaczął być widoczny w 2025 roku: z początkiem listopada Stowarzyszenie Nasz Bocian poinformowało, że środki na jego realizację dostępne są w zaledwie 20 z 58 ośrodków realizujących Program.
Szacowany roczny deficyt finansowania wynosi ok. 249 mln zł. Zwiększenie budżetu do ok. 800 mln zł rocznie pozwoliłoby - według autorów raportu - na wykonanie ok. 80 tys. procedur i urodzenie ok. 15 tys. dzieci rocznie.
„Pacjentki nie otrzymują żadnej konkretnej informacji. Nie dowiadujemy się, że procedura odbędzie się na przykład w marcu 2026 roku – co pozwoliłoby zaplanować życie, pracę czy urlop."
— Marta Górna, przewodnicząca Stowarzyszenia Nasz Bocian
Pieniądze kończą się najszybciej w dużych miastach. Efekt jest konkretny: osoba po pełnym cyklu stymulacji hormonalnej dowiaduje się, że transfer zarodka nie odbędzie się, bo ośrodek nie ma środków. Nie dostaje terminu - słyszy tylko, że „nie ma pieniędzy".
Eksperci postulują wprowadzenie mechanizmu „pieniądz idzie za pacjentem" - czyli rozliczanie rzeczywiście wykonanych procedur zamiast blokowania całego budżetu z góry. To zmiana organizacyjna, nie ustawowa.
Bezpłatne loty, ale bez autobusów miejskich
„Rząd zaproponował nam bezpłatne loty samolotem, ale zabrał nam autobusy miejskie. Mamy dostęp do najbardziej zaawansowanego leczenia, ale nie zapewniono nam diagnostyki i leczenia niższego rzędu."
— Marta Górna
Inseminacja domaciczna (IUI) w ramach NFZ istnieje - ale jak ocenia Górna - „głównie na papierze". Znalezienie ośrodka, który faktycznie ją realizuje, jest bardzo trudne. Prof. Kurzawa ujmuje to ekonomicznie: kto zdecyduje się na inseminację płatną z własnej kieszeni przy skuteczności ok. 10%, skoro może skorzystać z bezpłatnego IVF? System finansowy paradoksalnie wypycha osoby w leczeniu od razu na najdroższy szczebel.
Diagnostyka niepłodności w ramach NFZ jest niedostępna lub dostępna w bardzo ograniczonym zakresie. Brakuje ścieżki: lekarz pierwszego kontaktu - diagnostyka - leczenie niższego rzędu - IVF jako ostatni krok. Zamiast tego wiele osób trafia od razu do programu in vitro - albo płaci za diagnostykę prywatnie.
Kogo program pomija
Raport wymienia trzy grupy wykluczone z programu lub z ustawy o leczeniu niepłodności (ULN):
Samotne kobiety
Program jest dostępny wyłącznie dla par. Singielki nie mogą z niego skorzystać – wynika to wprost z ustawy. To samo dotyczy kobiet, które przed wejściem ULN w życie wytworzyły zarodki jako osoby samotne – dziś nie mają prawnej możliwości ich transferu. Luki nie wypełniono mimo sygnalizacyjnego postanowienia TK z 2018 roku.
Pary z chorobami genetycznymi
Warunkiem kwalifikacji jest wcześniejsze stwierdzenie niepłodności. Para, która jest płodna, ale nosi mutację genetyczną i chce skorzystać z diagnostyki preimplantacyjnej zarodków (PGT), formalnie nie może w Polsce skorzystać z in vitro – ani za publiczne, ani za prywatne pieniądze. W praktyce lekarze niekiedy rozpoznają niepłodność, by umożliwić parze leczenie. To obejście prawa, nie rozwiązanie.
Kobiety z zarodkami sprzed wejścia ULN
Singielki, które przed wejściem ustawy w życie wytworzyły zarodki, nie mają dziś żadnej drogi prawnej do ich transferu. Luka prawna została sygnalizowana przez TK w 2018 roku i pozostaje nierozwiązana.
„Ta sytuacja pokazuje, jak daleko potrafimy posunąć się w narzucaniu jednego modelu rodziny, bez uwzględnienia realnych historii konkretnych ludzi."
— Marta Górna
Pary z chorobami genetycznymi. Warunkiem kwalifikacji do programu jest wcześniejsze stwierdzenie niepłodności. Para, która jest płodna, ale nosi mutację genetyczną i chce skorzystać z diagnostyki preimplantacyjnej zarodków formalnie nie może w Polsce skorzystać z in vitro - ani za publiczne, ani za swoje pieniądze. W praktyce - jak wskazuje Górna - lekarze niekiedy rozpoznają niepłodność, by umożliwić parze leczenie. To obejście prawa, nie rozwiązanie.
Kobiety, które rozpoczęły leczenie przed wejściem w życie ULN. Opisana wyżej sytuacja singielek z zarodkami wytworzonymi przed wejściem ustawy w życie.
Co przysługuje Ci w ramach programu - i o czym możesz nie wiedzieć
Kto może skorzystać z bezpłatnego in vitro?
- Kobiety do 42. roku życia przy użyciu własnych komórek jajowych lub dawstwa nasienia
- Kobiety do 45. roku życia przy dawstwie oocytów lub zarodka
- Mężczyźni do 55. roku życia
- Program realizuje 58 ośrodków w całej Polsce
W ramach programu przysługuje nieodpłatne wsparcie psychologiczne. Według dr Joanny Kot z kliniki nOvum, po półtora roku od uruchomienia programu wiele kobiet i mężczyzn wciąż o tym nie wie. Leczenie niepłodności wiąże się z przewlekłym, silnym stresem - kobiety często izolują się społecznie, tracą relacje z bliskimi, a procedura ingeruje głęboko w życie partnerskie. Wsparcie psychologa jest częścią programu - możesz z niego skorzystać.
Rejestr, którego nie ma
Kolejnym postulatem ekspertów jest wprowadzenie centralnego rejestru procedur medycznie wspomaganej reprodukcji.
Rejestr i jest potrzebny przede wszystkim po to, żeby leczenie było bezpieczne, skuteczne i transparentne. Dzięki rzetelnym danym wiemy, jakie są realne wyniki leczenia w poszczególnych ośrodkach, jakie metody działają najlepiej i gdzie pojawiają się problemy wymagające poprawy.
To także narzędzie, które pozwala lepiej planować dostęp do leczenia i publiczne finansowanie. Rejestr chroni również samych pacjentów – umożliwia monitorowanie standardów leczenia, ogranicza ryzyko nadużyć i buduje zaufanie do całego systemu.
W 2026 roku Polska przystąpi do Europejskiego Rejestru Procedur Medycznie Wspomaganej Reprodukcji (EuMAR), jednak uczestnictwo w pilotażu nie będzie obowiązkowe.
Onkopłodność: kto może zabezpieczyć płodność i kiedy
Ustawa o leczeniu niepłodności dopuszcza zabezpieczenie płodności wyłącznie w przypadku choroby bezpośrednio zagrażającej płodności - głównie z powodu leczenia onkologicznego czy zaawansowanej endometriozy. Zabezpieczenie płodności z przesłanek społecznych (wiek, brak partnera) nie ma ustawowej podstawy - procedury są realizowane, ale na podstawie rekomendacji towarzystw naukowych, nie prawa.
Problem jest jednak inny: wiele osób w leczeniu onkologicznym w ogóle nie dowiaduje się o możliwości zabezpieczenia płodności przed leczeniem. Dr Mariola Kosowicz z NIO-PIB wskazuje, że lekarze często pomijają ten temat, zakładając, że skoro pacjent nie pyta, to go to nie interesuje. Tymczasem diagnoza onkologiczna zawęża pole percepcji - człowiek myśli o przeżyciu, nie o przyszłej płodności. Według prof. Kurzawy procedur onkopłodności powinno być wykonywanych co najmniej pięć do dziesięciu razy więcej niż obecnie.
Jeśli jesteś w trakcie leczenia onkologicznego lub endometriozy i nie rozmawiałaś/rozmawiałeś z lekarzem o zabezpieczeniu płodności – możesz o to zapytać wprost.
Co z tego wynika
Program in vitro działa i przynosi efekty - 8 095 urodzonych dzieci to nie jest liczba abstrakcyjna. Jednocześnie system ma poważne luki: brakuje diagnostyki podstawowej, pieniądze kończą się w połowie roku, część osób jest wykluczona z powodów nie mających medycznego uzasadnienia, a kolejki są nieprzejrzyste.
Pobierz pełny raport (PDF)
„In vitro – dar rodzicielstwa. Wyzwania kliniczne i systemowe" – PTMRiE i Medyczna Racja Stanu